Nowym przewodniczącym rady Orlenu został Dariusz Dąbski, związany dotychczas z branżą IT, m.in. były prezes Optimusa, TDC Internet oraz Fujitsu Siemens Computers w Polsce. Członkami rady są od wczoraj także Maciej Mataczyński, Wojciech Pawlak i Zbigniew Macioszka. Wszystkich zgłosił Skarb Państwa.
Wcześniej, również na wniosek SP, z rady odwołano: Ireneusza Wesołowskiego, Adama Sęka, Małgorzatę Okońską Zarembę, Krzysztofa Obłoja, Macieja Giereja oraz Jacka Bartkiewicza. Swoje stanowiska zachowali: zgłoszony przez OFE AIG wiceprzewodniczący rady Andrzej Olechowski, rekomendowany przez OFE Commercial Union - Raimondo Eggink oraz przedstawiciel MSP - Adam Pawłowicz.
To pełny skład rady, ponieważ na wniosek Skarbu Państwa liczbę członków zmniejszono z dziewięciu do siedmiu. Postulat zarządu Orlenu o zachowanie dotychczasowej liczebności przepadł w głosowaniu. W wyniku zmian SP, który kontroluje łącznie ok. 27,5% kapitału spółki, ma zdecydowaną przewagę w radzie.
Co decyzje NWZA oznaczają dla przyszłości spółki? Analitycy sądzą, że to preludium do zmian w zarządzie.
- Szefem rady została osoba nie związana wcześniej z branżą paliwową - zauważa Piotr Kaczmarek z DM BISE. Także pozostali nowi członkowie to ludzie nieznani w środowisku. - Obawiam się, że rynek nie odbierze tego faktu dobrze - podsumowuje analityk. Jego zdaniem, niepokojące jest również to, że radę zdominowali przedstawiciele SP, a inwestorzy finansowi mają w niej zaledwie dwóch przedstawicieli. - Wniosek zarządu, który chciał utrzymania dotychczasowej liczebności, można tu odczytywać jako ruch obronny - ocenia Piotr Kaczmarek. Według niego, roszada zwiększa prawdopodobieństwo zmian w zarządzie. Na taki scenariusz wskazuje też to, że w KGHM już zapowiedziano zmianę we władzach.