Swarzędz, producent mebli, był poważnie zadłużony. Przed bankructwem uratowała go październikowa emisja akcji (pozyskano 34,6 mln zł). Poza tym część wierzycieli zgodziła się zredukować należności spółki. - Obecna kondycja firmy jest dobra, spłaciliśmy niemal całe zadłużenie - mówi W. Ehrenhalt. Zapowiada, że od marca Swarzędz rozpocznie działalność handlową "w nowym stylu". - Meble będą dostarczane klientom w terminie. Nigdy nie mieliśmy problemu z jakością, ale czasem brakowało towaru - tłumaczy W. Ehrenhalt. Spółka zamierza staranniej dobierać kontrahentów, również tych zagranicznych.
Jakie są tegoroczne priorytety przechodzącej restrukturyzację grupy? - Budowanie fundamentów od nowa. Na pewno osiągnięcie zysku operacyjnego i finansowego oraz pełnej płynności finansowej. Myślę, że nie powinno być z tym problemu, koszty są już mniejsze - mówi W. Ehrenhalt. Pod koniec grudnia prezes J. Król powiedział, że Swarzędz zakończy 2005 r. na minusie. Czy nowy prezes podtrzymuje zdanie poprzednika? - Nie jestem w stanie tego przewidzieć, trwają podliczenia - odpowiada W. Ehrenhalt. Po trzech kwartałach grupa Swarzędza miała niemal 13,7 mln zł straty netto przy 14,1 mln zł obrotu.
Co z motywacją?
24 stycznia miało się odbyć NWZA w sprawie programu motywacyjnego. Zarząd je odwołał, twierdząc, że program trzeba zweryfikować. Nie podano szczegółów, ale według ustaleń PARKIETU, rada nadzorcza chciała, żeby program uwzględniał wyniki finansowe Swarzędza, a zarząd miał odmienne zdanie. Według założeń programu, 11 osób z zarządu, rady nadzorczej i kierownictwa spółki miałoby w ciągu trzech lat objąć niemal 3,5 mln papierów, z czego 80% miało przypaść J. Królowi i W. Ehrenhaltowi. - Program będzie przedmiotem obrad następnego walnego zgromadzenia - mówi W. Ehrenhalt. Termin ma zostać uzgodniony z radą nadzorczą. - Sprawa wymaga ponownego rozpatrzenia, ale na razie nie zajmowaliśmy się nią. Najważniejszy jest teraz powrót Swarzędza na rynek - mówi przewodniczący RN J. Nieckowski.
Wczoraj kurs spółki spadł o 4%, do 94 gr.