Obywatele USA nie tylko wydali wszystkie zarobione w tym czasie pieniądze, ale skorzystali też z wcześniejszych oszczędności bądź zaciągnęli pożyczki, by sfinansować część potrzeb konsumpcyjnych.
- Wygląda na to, że Amerykanie uważają, iż oszczędzanie jest dowodem tchórzostwa - powiedział David Wyss, główny ekonomista w nowojorskiej placówce agencji ratingowej Standard&Poor?s.
Jeszcze rok wcześniej stopa oszczędności wynosiła 1,8%, natomiast w 2005 r. spadła do minus 0,5%, co jest trzecim najgorszym wynikiem w historii kraju. Poprzednio zdarzyło się to podczas wielkiego kryzysu w latach 1932 i 1933, kiedy wskaźnik wyniósł odpowiednio minus 0,9 i 1,5%.
Tym razem głównym powodem zniechęcającym Amerykanów do oszczędzania nie był, jak wtedy, kryzys gospodarczy, lecz dobra sytuacja na rynku pracy, a zwłaszcza boom na rynku nieruchomości. Rosnące ceny domów utwierdziły ich w przekonaniu, że dzięki temu ich zamożność wzrosła i jeśli popadną w finansowe tarapaty, będą mogli ratować się dodatkowymi pieniędzmi, uzyskanymi ze sprzedaży domu po dobrej cenie.
Analitycy zwracają uwagę na ryzyko wiążące się z tego rodzaju strategią, gdyż rynek nieruchomości stopniowo schładza się, a 78 milionów osób zbliża się do wieku emerytalnego i wiele z nich może mieć kłopoty z powodu zbyt niskich oszczędności na ten cel.