To oznacza prawdziwą rewolucję w świecie sportu. Od siedmiu lat na kluby francuskie, mocą tzw. prawa Buffett, nałożono restrykcje zabraniające m.in. plasowania akcji na giełdzie. Niedawno rząd obiecał Komisji Europejskiej zniesienie zakazu, który, zdaniem Brukseli, jest sprzeczny z zasadą swobodnego przepływu kapitału. Francuzom grożono nawet skargą do europejskiego trybunału.
Jednak nie wszystkie kluby będą mogły emitować akcje. Dotyczy to jedynie tych, które bezpośrednio lub pośrednio są właścicielami obiektów, z których korzystają.
Trzy lata temu o notowanie akcji na giełdzie zabiegał Jean-Michel Aulas, prezes Olympique Lyon, próbujący obejść prawo Buffet, uchwalone na fali kampanii antydopingowej. Ale nadzór rynku kapitałowego nie zgodził się. Od tamtej pory sytuacja finansowa mistrzów Francji poprawiła się i OL nie musi szukać kapitału na rynku publicznym. Na giełdę paryską próbowały też wejść belgijskie Royal Charleroi i Standard Liege.
Niedawno pojawiły się informacje, że francuska komisja dopuściła do obrotu akcje jednego z klubów, ale jego nazwy nie ujawniono. Prawdopodobnie chodzi o Racing Club Lens.
La Tribune