Oba kraje Ameryki Południowej skorzystały z poprawiającej się koniunktury gospodarczej i dużego popytu na ich obligacje. Pozwoliło im to dość szybko zwiększyć rezerwy walutowe umożliwiające wcześniejszą spłatę zobowiązań wobec MFW. Brazylia, która ostatnio zwróciła dług w wysokości 15,5 mld USD, była największym klientem tej instytucji, Argentyna zajmowała trzecią pozycję.
Z powodu utraty planowanych wpływów z odsetek, Fundusz aż o 40% zmniejszył prognozowany wynik w roku finansowym kończącym się 30 kwietnia. Ogółem w kasie MFW zabraknie 116 mln USD, ale sytuacja może się pogorszyć, gdyż kolejni dłużnicy, m.in. Pakistan i Ukraina, zamierzają szybko rozliczyć się z tym wierzycielem.
MFW ma liczne grono krytyków, którzy zapewne wykorzystają jego trudności i wznowią apele, aby zaprzestał działalności kredytowej i ograniczył się do opracowywania analiz i prognoz ekonomicznych. - Powinno to skłonić Fundusz do refleksji na temat tego, co robi i co powinien robić - uważa prof. Allan Meltzer z Carnegie Mellon University w Pittsburgu, który sześć lat temu kierował komisją Kongresu USA, analizującą działalność MFW.
Obowiązkiem tej instytucji, istniejącej od końca drugiej wojny światowej, jest stabilizowanie gospodarki. Krajom w potrzebie udziela pożyczek pod warunkiem, że będą realizować politykę sprzyjającą poprawie bilansu płatniczego czy redukowania inflacji. Te recepty rzadko przysparzają mu sympatyków. W ubiegłym roku nowym kredytem była zainteresowana Argentyna, ale warunków postawionych przez MFW (m.in. zniesienie maksymalnego poziomu opłat za energię elektryczną, ograniczenie skali interwencji na rynku walutowym) nie zaakceptował prezydent Nestor Kirchner.
Funduszowi nie sprzyja dobra koniunktura, bo wtedy jego rola maleje, tak jak jest to obecnie. - W dobrych czasach nikt nie zwraca się do MFW - przyznaje Liliana Rojas-Suarez, była ekonomistka MFW, obecnie pracująca w waszyngtońskim Centrum Rozwoju Globalnego.