Reklama

Nowy konkurent tuż-tuż?

Projekt budowy rafinerii w Obwodzie Kaliningradzkim ma poparcie prezydenta Władimira Putina - deklaruje gubernator Georgij Boos. Oprócz rosyjskich koncernów inwestycją zainteresowanych jest - według niego - także wielu zagranicznych graczy.

Publikacja: 04.02.2006 06:21

O tym, że nieopodal polskiej granicy powstanie rafineria o mocy przerobowej kilkunastu mln ton rocznie, gubernator Obwodu Kaliningradzkiego Georgij Boos mówił już w połowie grudnia ub.r. Wówczas deklarował, że projekt zrealizuje pięć rosyjskich firm: Gazprom, Sibnieft, Rosnieft, Tatnieft oraz Łukoil. - W inwestycji chce wziąć udział wielu graczy, w tym również inwestorów zagranicznych - powiedział podczas piątkowej konferencji prasowej w Moskwie G. Boos. - Są też i tacy, którzy są bardzo przeciwni budowie tej rafinerii - dodał cytowany przez agencję Rosbałt gubernator.

Bardzo poważna konkurencja

Według niego, stworzenie w środku Europy wielkiego zakładu przerabiającego ropę, który otrzymuje surowiec po niskich cenach (jakie obowiązują w Rosji) oznacza pojawienie się bardzo poważnej konkurencji. - Dlatego nie wszyscy gracze obecni na tym rynku chcą, aby taka rafineria powstała - podsumował G. Boos.

Zarówno polscy, jak i rosyjscy analitycy wskazują, że kaliningradzka rafineria stanowiłaby konkurencję przede wszystkim dla naszych firm: Orlenu i Grupy Lotos. Naturalnym rynkiem zbytu dla zlokalizowanego tak blisko granic Unii Europejskiej zakładu byłaby bowiem Polska i kraje nadbałtyckie. - Na konkurencyjną przewagę nowej rosyjskiej rafinerii może mieć wpływ nie tylko cena surowca, ale także to, że nie będzie ona musiała spełniać norm ekologicznych, jakie obowiązują w UE - uważa ekspert paliwowy Andrzej Szczęśniak.

Determinacja Rosjan

Reklama
Reklama

- Widać, że rosyjskie władze są zdeterminowane. Niebezpieczeństwo powstania tej rafinerii jest więc faktycznie wysokie - dodaje Andrzej Pasławski, analityk z BDM PKO BP. Według niego, liderem konsorcjum budującego zakład mógłby zostać - tak jak to zresztą deklarowano wcześniej - koncern Łukoil. W projekt zaangażowałby się zapewne także jego strategiczny partner, amerykański ConocoPhillips. Taki scenariusz byłby realny pod warunkiem, że inwestorzy ci nie przejęliby rafinerii Możejki, o którą zabiegają. Apetyt na litewski zakład miała kiedyś również rosyjsko-brytyjska firma TNK-BP, ale najwyraźniej nie przeszła do drugiego etapu przetargu. I ona mogłaby być zainteresowana uczestnictwem w kaliningradzkim projekcie.

Ani Orlen, ani Lotos nie chcą na razie komentować zapowiedzi dotyczących rafinerii w Obwodzie Kaliningradzkim.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama