Według szacunków zarządu, Wólczanka w 2005 r. znacząco poprawiła wyniki, w porównaniu z 2004 r. (2,1 mln zł zysku). Po trzech kwartałach ubiegłego roku firma wypracowała już ponad 3 mln zł netto. Przychody ze sprzedaży będą porównywalne z ubiegłorocznymi. Stagnację spółka tłumaczy niekorzystnym kursem euro oraz mniejszym od zakładanego eksportem przerobowym.
Wólczanka chce inwestować w rozwój sieci sprzedaży i nie wypłaci dywidendy. W tym roku sieć powiększy się o co najmniej 28 nowych sklepów firmowych. Po raz pierwszy łodzka firma otworzy trzy duże sklepy o powierzchni ponad 500 m2 (do tej pory obiekty miały ok. 40 m2). - Pierwszy z nich zacznie działać na początku kwietnia w warszawskiej Arkadii. Lokalizacji pozostałych na razie nie podam - mówi Rafał Bauer, prezes Wólczanki.
W dużych sklepach firma będzie oferować cały swój asortyment. - Jeśli sprzedaż w megastorach się sprawdzi, będziemy otwierać kolejne - dodaje prezes. Firma będzie też rozbudowywać sieć Andre Renard z bluzkami damskim. Powstaną także nowe sklepy z wyrobami dżinsowymi Replay Jeans. Dzięki poszerzeniu oferty, Wólczanka walczy o młode osoby. To bardzo ważny klient. Jeśli kupi u nas wyroby dżinsowe i w tak zwiąże się z naszą firmą, już wkrótce wróci, żeby kupić koszule wizytowe - uważa prezes Bauer.
Inwestycje w sieć sprawią, że jeszcze w tym roku sprzedaż we własnych sklepach firmowych przekroczy 50% przychodów. W 2005 r. stanowiła 35%, a rok wcześniej 24%.
W tym roku Wólczanka chce sprzedać dwa zakłady produkcyjne (ma trzy, jeden planuje zostawić) i zlecać produkcję podwykonawcom. - Teraz ważna jest marka i dobra sieć sprzedaży. Dobry produkt, spełniający nasze oczekiwania jakościowe, może wytworzyć dla nas prawie każdy zakład odzieżowy - wyjaśnia Bauer.