W wywiadzie dla paryskiego BFM Radio Breton pytany o stanowisko rządu do wrogiej oferty Mittala o wartości 18,6 mld euro, powiedział: "nie jesteśmy za ani przeciwko". W tej sytuacji rysujący się wspólny front odmowy, tworzony przez Francję, Hiszpanię i Luksemburg, wydaje się bardziej odległy niż kilka dni temu.

A to właśnie we Francji plany hinduskiego biznesmena spotkały się ze szczególnie wrogim przyjęciem, gdyż tam Arcelor zatrudnia najwięcej (blisko 27 tys.) pracowników. Ta spółka, powstała w 2002 r. z połączenia francuskiego koncernu stalowego Usinor, hiszpańskiej Aceralii i luksemburskiego Arbed, nad Sekwaną jest traktowana prestiżowo i uznawana za duży sukces europejskiego przemysłu.

Lakshmi Mittal, którego rodzina kontroluje 88% kapitału Mittal Steel, odbywa podróż po stolicach europejskich, by przekonać polityków do swojego pomysłu stworzenia giganta światowego zdolnego do skutecznego kształtowania cen rudy i produktów branży hutniczej. W ubiegłym tygodniu usłyszał "nie" w Luksemburgu i Hiszpanii. W opublikowanym wczoraj wywiadzie dla "Wall Street Journal" Mittal, kontrolujący też ok. 70% polskiego rynku stali, powiedział, że jest gotów rozmawiać z menedżmentem Arcelora, gdyż jego firma nie chciałaby działać w "konfrontacyjnym środowisku", a konsolidację uważa, za "proces bardzo naturalny".

Wczoraj na ten temat rozmawiał z premierem Belgii, który deklaruje "racjonalne podejście" do oferty i chciałby, aby zainteresowane strony dokonały analizy tego projektu. Belgia podobnie jak Luksemburg dysponuje akcjami Arcelora. Oba kraje łącznie mają 5,8% walorów tej spółki, ale o powodzeniu oferty Mittala, odrzuconej wcześniej przez radę nadzorczą Arcelora, zdecyduje postawa innych akcjonariuszy. Wcześniej Mittal deklarował pozytywne zainteresowanie inwestorów instytucjonalnych planami jego firmy.

Bloomberg, La Tribune