Wiele wycen spółek jest już na tyle wysoko, że nie boję się nazwać obecnej sytuacji bańką spekulacyjną" - powiedział analityk ING Securities, Andrzej Knigawka.
Dla krajowych TFI styczeń był kolejnym miesiącem przyrostu aktywów. Ich wartość zwiększyła się o 6,2 procent do 65,1 miliarda złotych. Zdaniem Knigawki, początek lutego był z kolei bardzo dobry jeśli chodzi o napływy do zagranicznych funduszy inwestujących w rynki wschodzące. Kapitał ten raczej omija jednak Polskę.
Teraz inwestorzy wyczekują wyników spółek w czwartym kwartale 2005 roku. Sezon ich publikacji na dobre rozpocznie się w przyszłym tygodniu poniedziałkową publikacją bilansu Telekomunikacji Polskiej SA (TPSA), a zakończy z początkiem marca. Musiałyby być one jednak znacznie lepsze od prognoz, by podgrzać nastroje na giełdzie. "Nawet dobre wyniki spółek są już w cenie" - dodał Knigawka. Jego zdaniem, polskie fundusze inwestycyjne skupiają się obecnie na akcjach firm o średniej i mniejszej wielkości, a by indeksy nadal zwyżkowały, konieczny jest wzrost zainteresowania zagranicy większymi spółkami.
"Wyraźną barierą dla inwestorów jest poziom 2.850 punktów na WIG20. Dziś sesja jest spokojna i indeksy w zasadzie stoją w miejscu. Krajowi gracze mogą takie 'status quo' jeszcze ciągnąć, ale korekta zaczyna się już tlić na horyzoncie" - powiedział makler z zagranicznego biura maklerskiego.
W czwartek, po dobrym starcie indeks WIG20 zwyżkował o około 1 procent, ale później pojawiła się pokusa do realizacji zysków. Wśród firm wchodzących w skład tego wskaźnika dobrze zachowywały się akcje TVN, który cieszy się większym zainteresowaniem graczy niż Agora.