Poprzedni, z roku 2004, był na poziomie 617,6 mld.
Głównymi czynnikami tej nierównowagi była droga ropa naftowa oraz duży import z Chin. Azjatycki kolos wypracował 26% deficytu USA.
Poprawa w tym roku jest mało prawdopodobna, gdyż gospodarka amerykańska jest silniejsza niż większości jej głównych partnerów handlowych. - Widzimy pewną poprawę za granicą, ale różnica między importem i eksportem jest tak wielka, że tylko duży spadek popytu w USA mógłby spowodować zasadniczą zmianę relacji - uważa Stephen Stanley, główny ekonomista RBS Greenwich Capital.
W grudniu 2005 r. import wzrósł do rekordowych 177,2 mld USD, a głównym czynnikiem jego dynamiki było większe zapotrzebowanie przemysłu na sprzęt i materiały, a konsumentów na elektronikę. Wprawdzie grudniowy eksport też był rekordowy (111,5 mld USD), ale do równowagi dużo zabrakło, zaś deficyt osiągnął 65,7 mld USD, wobec 64,7 mld USD miesiąc wcześniej.
Pozytywnym elementem bilansu grudnia był o 2,2 mld USD mniejszy niż w listopadzie deficyt w handlu z Chinami. W całym roku przewaga importu z Chin nad eksportem do tego kraju wzrosła z 162 mld USD w 2004 r., do 202 mld USD w ubiegłym roku.