Ubiegły tydzień nie przyniósł przełomowych czy choćby średnio ważnych informacji, które można tu analizować pod kątem wpływu na giełdową koniunkturę. Głównym tematem tego tygodnia był fakt upływu 100 dni działalności rządu Kazimierza Marcinkiewicza i czynionych z tej okazji podsumowań pozytywnych (koalicja) lub negatywnych (cała reszta).
Dwie decyzje,
ale wyjdzie jak zawsze
Z tego też powodu niniejsza analiza będzie mieć głównie techniczny charakter, ale by nie pozostać monotematycznym, chciałem zwrócić uwagę na pewien paradoks, który wart jest wzmianki. W ciągu ostatnich kilku dni przedstawiono dwie propozycje, które mają duże szanse na realizację, a które bezpośrednio dotyczą rynku kredytów hipotecznych. Z jednej strony, rząd przedstawia program wsparcia przy zakupie mieszkań na kredyt. Nie wchodzę w szczegóły, bo już wiele na ten temat powiedziano. Efekt tego programu stoi pod dużym znakiem zapytania, ale załóżmy na chwilę, że faktycznie więcej osób będzie w stanie skorzystać z tego kredytu. Trzeba pamiętać, że podstawowym celem programu jest wysłanie impulsu do branży budowlanej i pobudzenie budownictwa mieszkaniowego. Nie wchodzę też w dyskusję, czy faktycznie pobudzanie strony popytowej jest najkorzystniejszym rozwiązaniem.
W tym samym czasie nadzór bankowy podejmuje działania, które mają na celu zmniejszenie wolumenu kredytów hipotecznych opartych na walutach obcych z frankiem szwajcarskim na czele. Tu też trwa dyskusja, czy faktycznie takie decyzje są podporządkowane szczytnemu celowi ochrony klientów przed nieświadomym przejmowaniem na siebie ryzyka kursowego, czy też jest to zawoalowana walka o udział w rynku kredytów hipotecznych. Jedno jest pewne, jeśli dzięki temu cena kredytów wzrośnie, to liczba osób mogących je zaciągnąć spadnie. W efekcie mamy sytuację, gdzie dwie niezależne instytucje podejmują działania, których spodziewany wynik jest przeciwny, co w najlepszym razie zaowocuje utrzymaniem status quo, jeśli chodzi o dynamikę przyrostu kredytów hipotecznych. Jedynymi wygranymi tego układu obu decyzji będą tylko duże banki detaliczne, które zwiększą swój udział w rynku kredytów hipotecznych ze względu na oparcie się w swojej działalności na kredycie złotowym (rząd wspomaga tylko kredyty złotowe), a to może mieć wpływ na koniunkturę branży bankowej w dłuższym terminie.