Stopniowy spadek notowań sprawił, że na początku bieżącego tygodnia ropa naftowa była najtańsza od półtora miesiąca. Tendencji tej sprzyjała przewaga podaży nad popytem. Na szczególnie ważnym rynku amerykańskim rezerwy ropy były na początku lutego o 11% większe od średniego poziomu z ostatnich pięciu lat. Ponadto, ze względu na wyjątkowo łagodną zimę, wzrosły zapasy oleju opałowego i nawet olbrzymie opady śniegu w Nowym Jorku nie pobudziły zwyżki cen tego paliwa.

Optymistycznie wygląda również sytuacja w skali światowej. Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej, tegoroczne zużycie ropy wzrośnie o 1,78 mln baryłek dziennie, podczas gdy jej dostawy zwiększą się o 2,2 mln baryłek. Wzrost wydobycia jest efektem zwiększonych inwestycji w przemyśle naftowym, do których zachętą były rekordowo wysokie ceny tego surowca jesienią 2005 r.

Spadkowi notowań sprzyjał też brak nowych spięć między państwami zachodnimi a Iranem, dotyczących realizowanego przez ten kraj programu atomowego.

W ostatnich dniach tendencję zniżkową przyhamowały doniesienia o ograniczeniu produkcji przez amerykańskie rafinerie w związku z sezonowymi przeglądami technicznymi. Duże rezerwy benzyny i innych produktów zapobiegły jednak zwyżce ich cen, a w efekcie także notowań ropy.

W Londynie gatunek Brent z dostawą w kwietniu kosztował wczoraj po południu z 59,60 USD za baryłkę w porównaniu z 59,52 USD w końcu sesji wtorkowej i 61,06 USD w poprzednią środę.