Reklama

Zdążyć przed 1 kwietnia

Perspektywa wejścia w życie przepisów ograniczających udzielanie kredytów walutowych na mieszkanie na razie nie przeraża bankowców. Sprzedaż kredytów walutowych idzie pełną parą.

Publikacja: 18.02.2006 07:03

Zaproponowany przez nadzór bankowy projekt uchwały zwiększającej wymogi kapitałowe wobec banków, które udzielają dużo kredytów na mieszkania w walutach, nie spowodował zatrzymania akcji kredytowej. - Wręcz przeciwnie. Jest duże zainteresowanie klientów, a banki skwapliwie na nie odpowiadają - powiedział Maciej Kossowski z firmy Expander, zajmującej się pośrednictwem kredytowym. W styczniu sprzedała ona o 80% więcej kredytów niż przed rokiem.

Kossowski zwraca uwagę, że nie tylko klientom zależy na tym, by zdążyć zaciągnąć kredyt walutowy o niskim wkładzie własnym przed 1 kwietnia, na kiedy planowane jest wejście w życie nowej regulacji. Także banki - dopóki mogą - chcą pożyczyć jak najwięcej.

Restrykcyjny tylko projekt

Jest jeszcze jeden powód. Bankowcy - nieoficjalnie - mówią, że uchwała Komisji Nadzoru Bankowego nie może być tak restrykcyjna, jak opracowany przez Generalny Inspektorat Nadzoru Bankowego projekt. Dlaczego? Gdyby KNB przyjęła projekt GINB, część banków musiałaby się liczyć ze spadkiem współczynnika wypłacalności poniżej dopuszczalnego minimum 8%. Efekt? Z dnia na dzień pojawiłaby się konieczność dokapitalizowania niektórych instytucji kredytowych. - Nadzorowi z pewnością nie zależy na tym, by mogło się okazać, że np. kilka banków z pierwszej dziesiątki ma zbyt małe fundusze - stwierdził członek zarządu dużego banku.

Współczynnik

Reklama
Reklama

nie musi się obniżyć

Niewielkim pocieszeniem dla przedstawicieli sektora jest to, że - jak wynika z interpretacji projektu GINB dokonanej w samych bankach - dodatkowy wymóg kapitałowy, jaki nakładałyby nowe regulacje, nie musiałby być uwzględniany w wyliczaniu współczynnika wypłacalności. To by oznaczało, że współczynniki nie wyglądałyby gorzej niż obecnie. Ale nie zmniejszałoby to ewentualnych potrzeb kapitałowych

- O jeden krok za daleko - tak niektórzy bankowcy oceniają pomysł wprowadzenia obostrzeń w udzielaniu kredytów walutowych. - Ale my jak Rejtan bronić kredytów w walutach nie zamierzamy. Z pewnością będziemy respektować postanowienia nadzoru - powiedział Jacek Balcer, rzecznik Banku BPH.

Oficjalnie na temat pomysłu nadzoru bankowego przedstawiciele banków nie chcieli się jeszcze wypowiadać. W piątek przekazały Związkowi Banków Polskich swoje analizy wpływu obostrzeń na ich działalność.

Więcej myślenia o ryzyku

W bankach, nawet tych, skąd kredyty hipoteczne denominowane w walutach płyną szerokim strumieniem, słychać też jednak głosy, że w jakiś sposób klientów należałoby zniechęcić do zadłużania się w walutach. - Ryzyko kursowe istnieje i nie można go bagatelizować. Przykład kryzysu we Włoszech powinien dawać do myślenia - przekonuje jeden z bankowców. Na Półwyspie Apenińskim zakaz pożyczania w obcych walutach wprowadzono w 2002 r.

Reklama
Reklama

Pod koniec lat 90. Włosi zakupy nieruchomości najchętniej finansowali kredytami denominowanymi w jenach. Znikomemu oprocentowaniu kredytów udzielanych w tej walucie sprzyjała deflacja w Japonii. Problem pojawił się w 2000 r., gdy jen w ciągu kilkunastu tygodni wzmocnił się o ponad 30%. W poważne kłopoty wpadło wówczas wiele banków i kredytobiorców. Pamiętając o tym, UniCredito - inwestor strategiczny Pekao - zdecydował, że bank ten nie pożycza klientom w innej walucie, niż zarabiają.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama