Dotychczasowa strategia Orlenu zakłada, że zarząd proponuje co roku wypłacenie akcjonariuszom w formie dywidendy 30% zysku. Taka zasada obowiązywała w przypadku podziału profitów wypracowanych w 2004 roku. Tak też miało być i z zarobkiem PKN za ub.r. Jednak najprawdopodobniej nie będzie.

- Propozycja zarządu co do wysokości dywidendy w największym stopniu będzie zależeć od wyniku przetargu na rafinerię Możejki - powiedział PARKIETOWI Dawid Piekarz, rzecznik prasowy Orlenu. Koncern stara się o zakup 53,7% akcji litewskiej spółki. Jak mówi się nieoficjalnie, gotów jest przeznaczyć na tę inwestycję 1,5 mld USD. - Gdyby Orlen został inwestorem w Możejkach, zarząd mógłby zaproponować, aby dywidenda była niższa niż 30% zysku - wyjaśnił nam D. Piekarz.

W skrajnym przypadku władze PKN mogą rekomendować akcjonariuszom, by cały zysk z 2005 r. przeznaczyli na inwestycje. Oprócz Możejek, w grę wchodzi także m.in. odkupienie od TDC pakietu akcji Polkomtela (co może kosztować Orlen ok. 700 mln zł) oraz inwestycje związane z pozyskaniem dostępu do pół naftowych.

Z drugiej strony, gdyby Orlen odpadł z rywalizacji o Możejki (co wydaje się dziś bardziej prawdopodobne niż jego wygrana w przetargu), zarząd mógłby zaproponować wypłatę wyższej dywidendy niż wcześniej zapowiadana.