Wczoraj inwestorzy dość spokojnie przyjęli informację o zbyciu pakietu akcji przez głównego udziałowca łódzkiej spółki. Papiery traciły 2,7% (1,09 zł).

Skąd decyzja o sprzedaży walorów? - Nie mogę komentować tej decyzji. To nie jest również tak, że akcje sprzedawaliśmy, ponieważ nie wierzymy w zatwierdzenie prospektu przez Komisję - twierdzi Maciej Niebrzydowski, syn i pełnomocnik Elżbiety Sjoeblom, który odpowiada za inwestycje giełdowe. Teraz E. Sjoeblom ma 5,45 mln walorów firmy, których jednak nie może sprzedać. Papiery te zostały wyemitowane w zamian za umorzenie długu i nie są dopuszczone do obrotu. Co dalej z Próchnikiem? - Wszyscy wiemy, że bez nowej emisji firmę czeka likwidacja. Jeżeli jednak emisja nowych akcji nie dojdzie do skutku, będziemy myśleć o innych formach wspomożenia tej spółki - dodaje M. Niebrzydowski. Nie wyjaśnił, o jakie alternatywne metody pomocy może chodzić.

W ostatnim czasie E. Sjoeblom pozbyła się ponadto wszystkich akcji firmy W. Kruk, prawie wszystkich walorów Budopolu (zostało ich 100). Nie informowała o zbyciu akcji Ganta, w którym ma 31% kapitału. Czy przyszedł czas na sprzedaż tej spółki? - Na to pytanie mogę odpowiedzieć tylko w jeden sposób. Możemy albo sprzedać akcje tej firmy, albo dokupić - mówi M. Niebrzydowski. - Profil inwestycyjny E. Sjoeblom teraz radykalnie się zmienia. Będziemy inwestować w najbardziej spekulacyjne spółki - dodaje pełnomocnik inwestorki. Jego zdaniem, Próchnik, Budopol czy Gant nie są spekulacyjnymi walorami.