Przez dwie ostatnie sesje minionego tygodnia na rynek miedzi płynęły raczej niepokojące wieści, a ceny metalu mimo wszystko spadały. Analitycy zaczynają dostrzegać oznaki osłabienia koniunktury.

W czwartek ceny miedzi w kontraktach trzymiesięcznych na Londyńskiej Giełdzie Metali (LME) zanotowały spadek największy od tygodnia, choć na rynek dotarł news z Indonezji o przerwaniu pracy przez tamtejszą kopalnię Grasberg, należącą do koncernu Freeport McMoRan. Jest to druga co do wielkości kopalnia miedzi na świecie i - jak przyznają analitycy - jeszcze kilka miesięcy temu taka wiadomość mocno podbiłaby notowania. W piątek sytuacja się powtórzyła: metal taniał (choć już mniej niż dzień wcześniej), pomimo informacji o obniżeniu zapasów miedzi w magazynach monitorowanych przez LME i Shangai Futures Exchange.

Po południu za tonę miedzi w kontraktach na LME płacono 4864 USD. Cena była niższa o 0,4% od czwartkowego zamknięcia i 3,5% niższa od rekordu sprzed niespełna trzech tygodni.

Położona w prowincji Papua kopalnia Grasberg, która w zeszłym roku dostarczyła 212 ton miedzi (ok. 4% światowej produkcji) i 1,1 mln uncji złota, stanęła w wyniku blokady przez miejscową ludność dróg dojazdowych do niej. W piątek indonezyjski minister ds. energii Purnomo Yusgiantoro zapewniał, że wysłane zostaną jednostki wojska, które będą chronić kopalni. Blokady dróg zorganizowano po tym, jak Freeport McMoRan zagroził, że nie będzie dalej przyzwalać na nielegalne odzyskiwanie złota ze stanowiących odpady skał wokół kopalni.