Wzrost cen spowodowany jest przede wszystkim wysokim poziomem popytu, chociaż nie dotyczy rynku pierwotnego.
- Z racji stosunkowo niewielkiej liczby budowanych mieszkań, największym zainteresowaniem cieszy się rynek wtórny. Klienci poszukują mieszkań w dobrych lokalizacjach, raczej w nowym budownictwie (nie starszym niż 10 lat). Takich ofert nie jest dużo, a jeśli już się pojawiają, to najczęściej z wysoką ceną - mówi Aleksandra Szarek, doradca ds. nieruchomości firmy Open Finance. - W tej sytuacji część klientów zmuszona jest rozejrzeć się za mieszkaniem na rynku pierwotnym, albo zdecydować się na mieszkania starsze.
Popularne są mieszkania z lat 50. i 60., budowane z cegły. Najmniej popularnym segmentem mieszkań jest tzw. wielka płyta (w tym przypadku ceny mieszkań są zdecydowanie mniejsze). - Wśród klientów Open Finance, największym zainteresowaniem cieszą się mieszkania średniej wielkości, zazwyczaj dwupokojowe, w dzielnicach takich jak Mokotów, Usynów i Żoliborz. Coraz popularniejszym miejscem stają się też Bielany, przede wszystkim ze względu na planowaną rozbudowę metra - twierdzi Aleksandra Szarek. - Wzrost zainteresowania idzie w parze ze wzrostem cen, dlatego w tych właśnie dzielnicach ceny rosną najszybciej. Oczywiście, przyczynia się do tego także niewielka liczba ofert, zwłaszcza tych "okazyjnych", czyli tanich i atrakcyjnych.
Według analityków, najmniej atrakcyjne dziś lokalizacje to nadal Białołęka, Targówek, Tarchomin i inne dzielnice położone daleko od centrum. Powstaje tam sporo nowych inwestycji, a oferta rynku wtórnego jest bogata i cenowo atrakcyjna. Nie przekonuje to jednak klientów do zakupu. Może w miarę rozbudowy miasta, komunikacji i przybywających mieszkańców, lokalizacje te cieszyć się będą większą popularnością.
Dlaczego na warszawskim rynku nieruchomości ciągle brakuje mieszkań w dobrych lokalizacjach?