Batalię zainicjował Gas Natural z Barcelony. Jego oferta miała charakter nieprzyjazny, ale zyskała aprobatę rządu. Za akcje Endesy gazowy koncern gotów był zapłacić 23,5 miliarda euro, czyli 22,20 euro za walor.
Do hiszpańskiej rozgrywki nieoczekiwanie włączył się niemiecki gigant E.ON. Endesę wycenił na 29,1 mld euro, 27,50 euro za jedną akcję. - Jeśli Gas Natural chce utrzymać się w grze, będzie musiał zaoferować sporo powyżej 28 euro za akcję - mówił wczoraj Pedro Real De Asua z madryckiej placówki brytyjskiego Barclays Fondos. Z przecieków wynikało, że Gas Natural miał znacząco przebić E.ON, by przekonać ludzi do podjęcia ryzyka uzyskania znacznej części zapłaty w akcjach - a nie w gotówce. Do wieczora nie było jednak oficjalnych informacji.
Analitycy w ankiecie Bloomberga możliwości Gas Natural ocenili na maksymalnie 29,50 euro za akcję Endesy. Taka cena, ich zdaniem, nie wpłynęłaby negatywnie na wyniki finansowe spółki z Barcelony. Pierwotnie Gas Natural za akcje Endesy oferował 34% w gotówce, a pozostałą część w swoich walorach. Wczoraj, jak spekulowano, gotówkowy komponent miał wzrosnąć do 50%. Dodatkowe pieniądze firma chciałaby pozyskać ze zwiększonej sprzedaży aktywów. We wrześniu ubiegłego roku Gas Natural ogłosił plan sprzedaży aktywów o wartości 9 miliardów euro, do czego skłonił go regulator rynku energetycznego.
Trzy dni po ofercie E.ON rząd zwiększył uprawnienia regulatora, aby mógł zablokować plan niemieckiej firmy. Może to uczynić, jeśli uzna, że zagrożone zostały aktywa strategiczne, jak elektrownie jądrowe i opalane węglem. Rząd hiszpański chce, aby Endesa pozostała pod kontrolą krajowego kapitału i podkreśla rolę strategiczną tej firmy.
Dla akcjonariuszy najważniejsza jest cena, wszystko inne ma charakter drugorzędny - twierdzą analitycy.