W ubiegłym roku rosyjski indeks RTS zwiększył swoją wartość o 83%, a od początku stycznia wzrósł o kolejne 30%. W 2006 r. lepsze są tylko giełdy w Caracas (Wenezuela) i Limie (Peru).
Minister gospodarki German Gref obawia się, że po rekordowych zwyżkach indeksów giełdowych może nastąpić silne tąpnięcie. - Powinniśmy trzymać rękę na pulsie kluczowych spółek, aby zorientować się, czy optymizm graczy na rynku doprowadzi do upadku, z którego podźwignięcie się będzie wymagało sporo czasu - mówił Gref podczas wczorajszego posiedzenia rosyjskiego rządu.
Jednym z głównych jego zmartwień jest niedoinwestowanie gospodarki. Pogarsza to jakość i tempo wzrostu gospodarczego. Miniony rok był trzecim z kolei, kiedy zanotowano spadek dynamiki produktu krajowego brutto. Wyniosła ona 6,4%, a jednym z czynników hamujących był najsłabszy od sześciu lat wzrost wydobycia ropy. W lutym 2006 r. dzienny poziom wydobycia ropy naftowej zwiększył się o 1,5%, do 9,46 mln baryłek, w porównaniu z tym samym miesiącem rok wcześniej. W styczniu ta dynamika wyniosła 1,8%.
Rząd nie podziela obaw ministra gospodarki. Podwyższył prognozowaną wysokość ceny ropy na ten rok. Średnia cena ropy Ural ma wynieść 51 USD za baryłkę, wobec zakładanej wcześniej na poziomie 45 USD. Oznacza to, że resort finansów spodziewa się zwiększenia wpływów budżetowych o 20 mld USD.
Wyższe ceny ropy powinny sprzyjać notowaniom spółek energetycznych dominujących w indeksach RTS i MICEX. Obecny poziom (7,8) wskaźnika C/Z Gref uważa za "normalny", ale obawia się skutków dużej dynamiki. O bańce spekulacyjnej będzie można mówić, kiedy C/Z wzrośnie do 15, uspokaja Peter Halloran z Pharos Financial Group. Jego zdaniem, Rosja jest wciąż jednym z najtańszych rynków na świecie.