Na światowych rynkach akcji przewagę zdobyli sprzedający. Trudno znaleźć indeks, który nie podążałby w dół zgodnie z globalnymi tendencjami. Niemiecki DAX oddalił się od lutowego szczytu (5915 pkt) już o blisko 4%. To już druga taka korekta w tym roku. W połowie stycznia indeks stracił 3,8%. Przesadą byłoby jednak stwierdzenie, że sytuacja robi się dramatyczna. Kluczowe może okazać się wsparcie wynikające z linii czteromiesięcznego trendu wzrostowego, biegnącej po dołkach z końca października ub.r. i ze stycznia. Obecnie znajduje się ono na wysokości ok. 5630 pkt. W dłuższej perspektywie linia ta jest najwyżej położoną, przyśpieszoną linią trendu zwyżkowego. Pierwsza z nich wybiega jeszcze z dołka z września 2003 r. Co prawda naruszenie wspomnianego wsparcia nie będzie jeszcze stanowiło zagrożenia dla długoterminowej hossy, ale może na dłuższy czas ją zahamować. Możliwe, że niemiecki rynek się po prostu przegrzał. Przypomnijmy niedawny skrajnie duży optymizm wynikający ze wskaźnika Ifo. Znalazł się on na poziomie, który w poprzednich kilkunastu latach zapowiadał punkt zwrotny w gospodarce i na rynku akcji.

Spadkom akcji na największych światowych giełdach towarzyszy wyprzedaż surowców na rynkach towarowych. Ceny ropy naftowej nie zdołały powrócić do styczniowego szczytu (ponad 66 USD za baryłkę w Londynie). W szybkim tempie spadły z 64 USD do blisko 60 USD. Podobnie jak w październiku ub.r. wcale nie pomogło to rynkowi akcji. Wygląda na to, że inwestorzy na obu rynkach kierują się obawami przed spowolnieniem gospodarki światowej. W każdym razie spadające ceny surowców szczególnie niekorzystnie odbiły się na indeksach akcji na rynkach wschodzących, gdzie spółki surowcowe mają spory wpływ na koniunkturę giełdową. Już niebawem notowania ropy mogą sięgnąć dołka na wysokości 58 USD, zaś ważnej dla naszego rynku miedzi - ok. 4650 USD za tonę. Test tych wsparć może zadecydować o tym, czy kursy akcji na rynkach wschodzących będą nadal szybko spadać.