Deficyt wzrósł o 5,3% w porównaniu z grudniem, kiedy wynosił 65,1 mld USD. Jego wysokość okazała się zaskoczeniem dla ekonomistów, którzy oczekiwali, że różnica między importem a eksportem wyniesie 66,5 mld USD. Poprzedni rekord pochodził z października - wynosił 67,8 mld USD.
Zdaniem ekonomistów, deficyt, który w całym zeszłym roku sięgnął rekordowych 723 mld USD, będzie się powiększać. W tym roku może przekroczyć 800 mld USD. Dzieje się tak dlatego, że amerykańska gospodarka rozwija się szybciej od innych światowych potęg. Wpływ ma też utrzymywanie przez Chiny zaniżonego kursu waluty, który powoduje, że chińskie towary są bardziej konkurencyjne na międzynarodowym rynku. Amerykański deficyt w handlu z Państwem Środka powiększył się w styczniu o 9,9%, do 17,9 mld USD, i stanowił aż jedną czwartą całości. Chiny od dłuższego czasu mają największy udział w deficycie. W handlu z Unią Stany zanotowały lukę w wysokości 9,7 mld USD, najmniejszą od kwietnia zeszłego roku.
Styczniowy import dóbr i usług do Stanów osiągnął wartość 182,9 mld USD, rosnąc o 3,5%. Największy udział w nim miał import dóbr konsumpcyjnych (36,2 mld USD), dóbr kapitałowych (34,1 mld USD) oraz ropy naftowej i jej pochodnych. Wartość tych ostatnich, uwzględniając czynniki sezonowe, skoczyła z 23,6 mld do 24,6 mld USD, choć w przeliczeniu na baryłki import spadł. Według danych Departamentu Handlu, średnia cena baryłki ropy wyniosła w styczniu 51,93 USD, wobec 49,76 USD miesiąc wcześniej.
Amerykański eksport też się zwiększył. Po 2,5-proc. wzroście osiągnął wartość 114,4 mld USD. Tamtejsze spółki wysłały za granicę rekordowe ilości dóbr przemysłowych i samochodów. Zarówno import, jak i ekport osiągnął poziom najwyższy w historii.
Dane o deficycie, choć zaskakujące, miały wczoraj niewielki wpływ na notowania amerykańskiej waluty i obligacji. Analitycy twierdzą jednak, że w dłuższym czasie utrzymujące się ujemne saldo może jednak negatywnie odbić się na sile dolara.