W styczniu zarząd tego drugiego, po Electricite de France, potentata energetycznego na rynku francuskim ogłosił, że zaproponuje zwyżkę dywidendy o 15%, wczoraj zaś dynamika wypłaty z zysku wzrosła już do 25%. Firma ma takie możliwości, gdyż w minionym roku wynik finansowy zwiększył się o 48%, do 2,51 mld euro, głównie z powodu drożejącej energii oraz sprzedaży aktywów. Rezultat ten był lepszy od prognoz analityków szacujących zysk netto na poziomie 2,25 mld euro. Przychody Suez zwiększył o 9%, do 41,5 mld euro.
W ostatnich dniach akcje Suezu należały do najgorętszych walorów na giełdzie paryskiej i drożały z powodu pogłosek o zbliżającej się ofercie Enela o wartości szacowanej na 40 mld euro. Od poniedziałku do środy kurs tych papierów wzrósł o 9,2%, ale wczoraj cena spadła o 1,1%. Sprawcą był Enel, który poinformował, że nie będzie się spieszył ze złożeniem oferty, czym zniechęcił mniej wytrwałych graczy.
Zamieszanie wokół Suezu zaczęło się 21 lutego, kiedy Włosi ujawnili, że interesuje ich należący do francuskiej firmy belgijski Electrabel (właściciel elektrowni w Połańcu). Wówczas Francuzi zaaranżowali fuzję państwowej spółki Gaz de France z Suezem, z tym pierwszym w roli firmy przejmującej. Sprawę bada Komisja Europejska, która zażądała wyjaśnień od rządu francuskiego, dotyczących okoliczności tej inicjatywy.
W środę ofertę przejęcia Suezu zwaną "projektem Olimp" dyskutowała rada Enela, w którym państwo włoskie ma 30% udziałów, ale decyzji, jeśli zostały podjęte, nie ujawniono. Kierownictwo tej firmy ma czas, gdyż do 17 marca rząd francuski powinien odpowiedzieć na pytania Komisji Europejskiej. Pieniądze Enel już ma. Na przejęcie Suezu, którego kapitalizacja wynosi ponad 43 mld euro, pozyskał około 50 mld euro. Udział w tej "pięknej operacji" zapowiedział już szef banku San Paolo Imi.
Bloomberg