Wulf Bernotat, prezes zarządu E.ON, powiedział wczoraj, że w tym roku wynik będzie gorszy niż w poprzednim, gdyż wyższe ceny energii nie zrekompensują wpływów, jakie spółka miała w 2005 r. ze sprzedaży firmy operującej na rynku nieruchomości oraz fabryki pieców. Te transakcje zwiększyły zysk o 3 mld euro. Bernotat dodał, że prognoza na ten rok nie uwzględnia skutków ewentualnego przejęcia Endesy, lidera hiszpańskiej branży energetycznej. E.ON chce zapłacić akcjonariuszom Endesy 29 mld euro w gotówce, a jego konkurent Gas Natural z Barcelony zaoferował 22,8 mld euro.

Szef E.ON zapewnia, że ofertę zakupu hiszpańskiej firmy będzie forsował tak długo, jak będzie trzeba. Dzięki przejęciu Endesy przez niemiecką spółkę powstałaby firma obsługująca około 50 milionów odbiorców energii. Bernotat jest zainteresowany Europą Południową i Ameryką Łacińską, rynkami, na których obecna jest Endesa, gdyż rosną one szybciej niż niemiecki. Jego planom sprzeciwia się rząd Hiszpanii, popierający wrogą ofertę Gas Natural, odrzuconą zresztą przez kierownictwo Endesy.

Bernotat kieruje E.ON-em od kwietnia 2003 r. Od tego czasu kurs akcji firmy wzrósł dwukrotnie i E.ON awansował na drugie miejsce wśród spółek giełdowych w Niemczech pod względem kapitalizacji. Wynosi ona teraz 63 mld euro. W 2005 r. szef E.ON zarobił 7,2 mln euro.

Wczorajszy spadek kursu o 3,3% był największy od dziesięciu miesięcy, bo inwestorzy i analitycy liczyli na lepsze wyniki w tym roku. Oczekiwali zysku na poziomie 4,8 mld euro.

Bloomberg