Minister finansów Zyta Gilowska przedstawiła posłom informację rządu o przebiegu środowego posiedzenia KNB. Powtórzyła, że L. Balcerowicz nie miał prawa wykluczyć wiceministra Cezarego Mecha z rozpatrywania wniosku UniCredito. Nie było też podstaw, by odmówić ministrowi Skarbu Państwa statusu strony w postępowaniu w sprawie BPH.
Prezesa NBP na mównicę zapraszał przewodniczący obradom Sejmu Andrzej Lepper, lider Samoobrony. Balcerowicz dowodził, że KNB jest niezależnym organem, którego członkowie nie powinni kierować się linią reprezentowaną przez instytucje, które kierują ich do komisji. Powtórzył stanowisko prezentowane od środowego posiedzenia KNB, że musiał wyłączyć z posiedzenia wiceministra Mecha na podstawie przepisów kodeksu postępowania administracyjnego. Powiedział, że w ub.r. właśnie tymi przepisami sam Mech uzasadniał wniosek o wyłączenie wiceministra finansów Andrzeja Jacaszka z obrad Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych. Mech reprezentował wówczas Stowarzyszenie Rynku Kapitałowego UNFE. Sprawa dotyczyła opłat pobieranych przez OFE. Jacaszek był kilka lat temu prezesem jednego z towarzystw emerytalnych, które chciało zgody na nowy cennik.
- To jest spór o to, czy decyzje niezależnych instytucji państwowych są podejmowane z zachowaniem prawa. Tę sprawę musimy przeprowadzić w taki sposób, żeby wszyscy inwestorzy mieli pewność, że skończyły się czasy, kiedy w Polsce można było coś "załatwić" - odpowiadał Balcerowiczowi premier Kazimierz Marcinkiewicz.
Artur Zawisza, poseł Prawa i Sprawiedliwości, stwierdził, że z KNB należałoby wyłączyć nie wiceministra finansów, ale prezesa NBP i Wojciecha Kwaśniaka, szefa Generalnego Inspektoratu Nadzoru Bankowego. Jak to argumentował? Jego zdaniem, Balcerowicz i Kwaśniak również dawali wyraz temu, jakie mają zdanie w sprawie UniCredito. Szefowi GINB zarzucił, że jego żona była powiązana z jedną ze spółek zależnych Banku BPH.