Bardzo źle dla posiadaczy długich pozycji rozpoczęła się piątkowa sesja na rynku terminowym. Pierwsze godziny notowań stały pod znakiem wyraźnej presji sprzedających, w wyniku której kurs marcowej serii kontraktów na WIG20 osiągnął 2708 pkt. Tak nisko futures były notowane po raz ostatni 2 stycznia br. Przełamana została linia szyi podwójnego szczytu. Wydawało się więc, że kierunek trendu na najbliższe tygodnie został przesądzony. Z wysokości formacji można bowiem oczekiwać, że kurs pochodnych obniży się do około 2540 pkt. Skórę byków uratowała jednak ostatnia godzinna sesja. Nastroje na rynku uległy wyraźnej poprawie i notowania szybko wzrosły aż o 54 pkt.
Ostatecznie dzień zakończył się na poziomie 2762 pkt, czyli kilka punktów powyżej ważnego wsparcia - wspomnianej już linii szyi (2756 pkt.). Czy w takiej sytuacji można mówić o udanej obronie wsparcia? Obecnie równie dobrze można mówić o szybkim ruchu powrotnym i nieznacznym naruszeniu oporu tworzonego przez przełamaną podstawę formacji. Warto jednak pamiętać o tym, że w ostatnich miesiącach długi dolny cień na wykresie świecowym raczej nie zawodził posiadaczy długich pozycji. Szanse na obronę trendu bocznego wydają się więc minimalnie większe niż ryzyko dalszej przeceny, ale mimo to kupno kontraktów wciąż nie wydaje się uzasadnione. Z takim działaniem warto poczekać do chwili, kiedy byki zdołają pokonać najbliższy opór. Znajduje się on na wysokości 2835 pkt. Inwestorzy, dla których wystarczającym argumentem do otwarcia długiej pozycji była końcówka piątkowej sesji, powinni ustawić zlecenia ograniczające straty w okolicy piątkowego minimum - 1708 pkt.