Specjalny, trójstronny zespół, złożony z przedstawicieli kilku resortów, związków zawodowych i pracodawców ma się wkrótce zająć przyszłością Przedsiębiorstw Komunikacji Samochodowej. Zespół ma wypracować strategię dla całego sektora, który czeka na inwestorów. Spośród ok. 110 państwowych jeszcze PKS-ów, połowa została skomercjalizowana i przeznaczona do prywatyzacji, a nadzór nad tym procesem przekazano resortowi skarbu. Reszta działa wciąż jako przedsiębiorstwa państwowe, przeznaczone do prywatyzacji bezpośredniej, nadzorowanej przez wojewodów. Większość z tych firm cierpi jednak na przerost zatrudnienia (ocenia się, że w każdym PKS-ie załogę trzeba zmniejszyć średnio o 20-30%) i jest niedoinwestowana. Ponadto pod nosem rośnie im silna konkurencja małych lokalnych firm. To wszystko powoduje, że PKS-y radzą sobie coraz gorzej. - Dla nich jedynym ratunkiem jest prywatyzacja, ale ta, niestety, ciągnie się w nieskończoność. Czas działa na niekorzyść PKS-ów - mówi Marian Osuch z Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Transportu Samochodowego.

Z danych Ministerstwa Skarbu Państwa wynika, że w tej chwili procedura prywatyzacyjna jest rozpoczęta w przypadku 7 PKS-ów (5 z województwa podkarpackiego oraz z Oświęcimia i Katowic). Niestety, sytuacja ta nie zmieniła się od 2004 roku. Niewiele lepiej jest w przypadku przedsiębiorstw państwowych, prywatyzowanych przez wojewodów. Tu zmiany własnościowe utrudniane są przez związki zawodowe. - Chcą podwyżki płac o 10%, gwarancji zatrudnienia na 5 lat, a nawet do emerytury. Nie jesteśmy w stanie spełniać takich żądań - mówi Jan Sidorowicz, prezes Orbis Transport, który ze względu na brak porozumienia ze związkami zawodowymi zrezygnował z zakupu PKS-u w Bytowie. W efekcie przez ostatnich 10 lat jedynie ok. 50 przedsiębiorstw zyskało prywatnych inwestorów.

Zdaniem przedstawicieli branży mimo trudnej sytuacji wiele przedsiębiorstw PKS jest atrakcyjnch dla przyszłych inwestorów. Stąd duże zainteresowanie tym rynkiem. Aktywnie działa na nim grupa Connex, której udało się do tej pory kupić kilkanaście PKS-ów w całym kraju, czy Orbis Transport, który ma w ręku m.in. PKS Gdańsk czy Tarnobrzeg. - Jesteśmy zainteresowani kolejnymi, np. w Rzeszowie, Białymstoku czy Olsztynie - mówi J. Sidorowicz. Zdaniem Anny Wojtasiewicz, przedstawicielki Connex Polska, również i ta firma chce rozszerzać działalność. Specjaliści uważają więc, że w ciągu kilku lat cały drogowy transport pasażerski znajdzie się w rękach kilku dużych firm. PKS-y które z różnych względów nie znajdą się w tych grupach, czeka zapewne bankructwo.