Sukces grudniowych negocjacji budżetowych, prowadzonych przez szefów rządów w Brukseli, wskazywał, że ostateczny plan finansowy UE na lata 2007-2013 będzie szybko gotowy. Tak się jednak nie stało. Zgodnie z unijną procedurą, porozumienie zawarte przez Radę Europejską musi zaakceptować jeszcze Parlament Europejski i Komisja. Eurodeputowani odrzucili tymczasem grudniowy kompromis. Uznali łączny pułap wydatków UE na poziomie 862,4 mld euro za niewystarczający.
Kolejne negocjacje prezydencji austriackiej (reprezentuje w tym półroczu państwa członkowskie) i Europarlamentu zaplanowano na ten wtorek. Do dyskusji włączyła się także Komisja. Dalia Grybauskaité, komisarz UE ds. budżetu, przygotowała raport, z którego wynika, że ewentualny brak porozumienia między instytucjami UE będzie dla Polski kosztowny. Wtedy bowiem bazą dla unijnego budżetu na 2007 r. będą tegoroczne przychody i wydatki. To zaś oznacza, że środki na rozwój najbiedniejszych regionów (Fundusz Spójności i fundusze strukturalne) będą w porównaniu z 2006 r. mniejsze o 19 proc. Dlaczego? Unia więcej wyda na Wspólną Politykę Rolną. Skończy się także część programów dla nowych państw członkowskich.
Według KE, kompromis zawarty przez Radę Europejską w grudniu jest dla nas dużo lepszy niż pat w negocjacjach. Szefowie rządów Unii przyjęli bowiem, że na politykę regionalną i spójności UE wyda w 2007 r. 51,1 mld euro. Proste przedłużenie tegorocznego budżetu dałoby sumę o 5,2 mld euro mniejszą. Proporcjonalnie mniejsze będą także kwoty przypadające na polskie regiony. n
Bruksela chce rozmów o deficycie
Komisja Europejska chce przedyskutować z polskim rządem jego plan konsolidacji fiskalnej, zanim podejmie ostrzejsze kroki w związki z nadmiernym deficytem - zapowiedział Joaquín Almunia, komisarz ds. polityki gospodarczej i pieniężnej. Według polskiego programu konwergencji, deficyt w 2007 r. wyniesie 2,9 proc. PKB (jeśli fundusze emerytalne zostaną sklasyfikowane jako część sektora budżetowego), lub 4,1 proc. PKB (kiedy znajdują się poza).