Zarząd zapowiadał, że chce przeznaczenia dla akcjonariuszy 20-40 proc. ubiegłorocznego zysku. W ub.r. bank zarobił 1,76 mld zł. Udziałowcy mogą więc liczyć na co najmniej 350-700 mln zł. W planach jest jednak również rozdysponowanie niepodzielonego zysku z lat poprzednich. W końcu ub.r. była to kwota 150 mln zł.
Kierownictwo banku uzależniało wielkość dywidendy m.in. od realizacji planów akwizycji banków w innych krajach naszego regionu. W tej chwili PKO bierze udział w przetargach na niewielki Vojvodjanska banka w Serbii oraz znacznie większy Splitska Banka w Chorwacji. Analitycy oceniali, że przejęcie tego drugiego wiązałoby się z wydatkiem przekraczającym 2,5 mld zł.
Zdaniem Piotra Palenika, zajmującego się bankami w ING Securities, można się spodziewać, że dywidenda będzie większa od kwoty deklarowanej przez zarząd. - Spodziewamy się kwoty na poziomie podobnym, jak w ubiegłym roku - powiedział P. Palenik. Wtedy akcjonariusze uchwalili wypłatę miliarda złotych (złotówka na akcję), co odpowiadało dwóm trzecim zysku za 2004 r.
Kwietniowe walne zajmie się również zmianami w radzie nadzorczej banku. Wiadomo, że o włączenie tego punktu do porządku obrad wnioskował resort skarbu. Nie wiadomo natomiast, jakie zmiany chciałby przeprowadzić. Skarb Państwa ma niespełna 52 proc. akcji PKO BP.
Roszady w radzie nadzorczej mogą być wstępem do rekonstrukcji zarządu państwowego banku. Po ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych do ścisłego kierownictwa dołączył Sławomir Skrzypek, wcześniej wiceprezydent Warszawy. Niedawno Piotr Kamiński przeszedł z zarządu PKO BP do Banku Pocztowego (PKO ma tam 25 proc. akcji).