Austria, w tym półroczu sprawująca przewodnictwo w Unii, chciała uniknąć tak drażliwego tematu, jakim stał się w ostatnich miesiącach protekcjonizm, ale wszystko wskazuje, że nie zdoła temu zapobiec. Wielka Brytania, Włochy i Holandia zamierzają potępić tego rodzaju zjawiska. Informował o tym wczorajszy "Financial Times". W przygotowanie wspólnego stanowiska w tej sprawie szczególnie miał się zaangażować Giulio Tremonti, minister finansów w rządzie Silvio Berlusconiego. Spodziewano się, że do tworzonej przez niego koalicji liberalnej, potępiającej "ekonomiczny nacjonalizm", wejdą też Irlandia, Dania i Szwecja.
Włosi mają za pasem wybory parlamentarne, a tamtejsze spółki - Enel i UniCredito - starają się pokonać przeszkody w ekspansji na rynkach zagranicznych, w Belgii, Francji i w Polsce. Działający w sektorze energetycznym Enel zainteresowany jest przejęciem francuskiego Suezu, głównie zaś jego belgijskiej spółki Electrabel (akcjonariusz elektrowni w Połańcu). Zanim ogłosił swój plan, inicjatywę przejął rząd Francji, aranżując fuzję państwowej firmy Gaz de France z atakowanym przez Włochów Suezem.
Z kolei UniCredito ma kłopoty w naszym kraju. Polski rząd stara się nie dopuścić do przejęcia przez Włochów (właścicieli Pekao) kontroli nad Bankiem BPH i połączenia obu instytucji, gdyż obawia się skutków dominacji nowego banku na rynku.
Na liście "ekonomicznych nacjonalistów" jest też Hiszpania. Tamtejszy rząd poparł wrogie zamiary barcelońskiej spółki Gas Natural wobec dominującej na rynku energetycznym madryckiej Endesy i jest oskarżany o blokowanie niemieckiego E.ON-u, który dla jej akcjonariuszy ma korzystniejszą ofertę.
Niełatwa będzie też dyskusja o strategii energetycznej przygotowanej przez Komisję Europejską. Jej przewodniczący, Jose Manuel Barroso, argumentuje, że w tej dziedzinie nie można realizować polityki na dwadzieścia pięć sposobów, ale pomysł powołania wspólnego regulatora rynku nie zyskał, jak dotąd, odpowiedniego poparcia.