Na rynku miedzi ceny rosły drugi tydzień z rzędu i pod koniec piątkowych notowań ustanowiły w Londynie rekord.

Czwartkowy wzrost cen o 2,75 proc. spowodowały wiadomości o katastrofie w indonezyjskiej kopalni Grasberg. Po trzech dniach ulewnych deszczów osunęła się tam ziemia. Zginęło trzech górników. Jest to druga na świecie pod względem wielkości produkcji kopalnia miedzi. Jej zarząd zapewnił, że w wyniku katastrofy nie wstrzymano ani nawet nie ograniczono wydobycia, ale uczestnicy rynku pamiętają, że przed ponad rokiem ta sama kopalnia była przez kilka miesięcy nieczynna właśnie po osunięciu się ziemi.

Na domiar złego spółka Newmont Mining Corp w piątek poinformowała, że planowane zwiększenie produkcji miedzi o 20,4 tys. ton w jej indonezyjskiej kopalni Batu Hijau opóźni się o kilka lat. Ze względu na trudne warunki geologiczne, wzmocnienia wymaga bowiem jeden z szybów.

Obie te wiadomości potwierdziły, że o rekordowych cenach miedzi decyduje nie tylko szybki wzrost popytu, ale również zakłócenia po stronie podaży. Zapasy miedzi monitorowane przez giełdy w Londynie, Nowym Jorku i Szanghaju spadły w minionym tygodniu o 7,1 proc. do 191 536 ton.

Kontrakty terminowe na miedź z dostawą za trzy miesiące zdrożały w piątek o 35 USD, 0,6 proc. i po południu w Londynie płacono 5270 USD za tonę. Na koniec minionego tygodnia kontrakty te kosztowały w Londynie 5130 USD.