Może się ona zakończyć nawet w listopadzie, bo do listopada właśnie Sejm ma czas na zmianę przepisów podatkowych na następny rok. Trzeba ministerstwo zdecydowanie pochwalić za tak szybkie zaprezentowanie swoich pomysłów.
Propozycje zmian można podzielić na korzystne dla ludzi i gospodarki, niekorzystne oraz kontrowersyjne. Niewątpliwie korzystna dla gospodarki jest propozycja obniżenia kosztów pracy przez zmniejszenie składki rentowej o 3 pkt procentowe. Nie jest to dużo, ale to krok w dobrym kierunku - im niższe będą koszty pracy, tym mniejsze będzie bezrobocie, a im wyższe będzie zatrudnienie, tym większy będzie popyt wewnętrzny. Wśród korzystnych propozycji z pewnością znajdują się ułatwienia, które MF proponuje dla biznesu. Pojawia się jednak i znak zapytania. Ministerstwo chce wprowadzić dla mniejszych podmiotów ryczałt VAT-owski. Propozycję zniesienie ryczałtów w podatku dochodowym (nie uszczęśliwi się tym wielu małych przedsiębiorców) motywowano chęcią uniknięcia wielu wynikających z tego systemu nadużyć. Czy więc wprowadzenie ryczałtu VAT nie będzie potencjalnie kryminogenne?
Krokiem w dobrym kierunku jest również cały pakiet posunięć określanych przez wicepremier Gilowską mianem "oddania sprawiedliwości podatnikowi". Chodzi o "odmrożenie" kwoty wolnej od podatku i progów podatkowych w podatku PIT. Rzeczywiście, brak rewaloryzacji tych elementów systemu nie był sprawiedliwy i de facto podnosił podatki. Są jednak i niekorzystne informacje. Najbardziej istotne jest złamanie obietnic wyborczych PiS: nie będzie likwidacji podatku od zysków kapitałowych, a stawki podatku PIT nawet nie drgną. Nie zostanie też wprowadzone w życie rozliczanie się rodziców z dziećmi. "Odmrożenie" progów ma podatnikom osłodzić tę informację, ale prawdą jest, że jest ono jedynie zmianą kosmetyczną. Wicepremier Gilowska twierdzi (słusznie), że państwa na taką reformę nie stać. Naraża się w ten sposób na zarzuty (też słuszne) Jana Rokity, który mówi, że kiedy pani profesor była członkiem Platformy, to uważała, iż jedyną drogą do uniknięcia bankructwa państwa i rozruszania gospodarki jest obniżenie podatków, a teraz zmieniła zdanie. Prawdą jest, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i nie winię pani wicepremier za zmianę poglądów. Nie można wprowadzać zmian, które zrujnują budżet państwa.
Są też propozycje kontrowersyjne. Pomysł wydawania jednolitych interpretacji podatkowych przez MF jest jedną z nich. Wydawałoby się, że jest to propozycja słuszna, bo uniknie się różnych decyzji w tej samej sprawie. Taką spójność można jednak zapewnić w inny sposób, a scentralizowanie interpretacji może doprowadzić do tego, że czas ich udzielania znacznie się wydłuży. Kontrowersyjna i populistyczna jest też propozycja likwidacji podatku spadkowego i od darowizn w najbliższej rodzinie. Podatników to ucieszy, ale przy darowaniu dzieciom gotówki i tak najczęściej nikt do urzędu się nie fatyguje. Poza tym kwoty wolne od podatku są dosyć wysokie, a opodatkowanie niezbyt duże. W USA toczy się zażarta dyskusja na temat zniesienia podatku spadkowego, nazywanego tam przez jego przeciwników "podatkiem od śmierci". Jest wielu bogatych Amerykanów (np. Bill Gates czy Warren Buffett), którzy uważają, że zniesienie tego podatku byłoby niemoralne. Wydaje się, że nie ma możliwości, żeby w Polsce zrezygnowano z takich podatków. Posłowie szybko uzmysłowią sobie, że najbogatsi Polacy będą przekazywać olbrzymie majątki dzieciom, nie płacąc ani grosza. Tego nasi parlamentarzyści nie wytrzymają.Powstaje pytanie o możliwość zrealizowania tych projektów - podobno będą kosztować w 2007 roku około 11 mld zł. Pani wicepremier nie wskazała źródeł finansowania, co bardzo podważa wiarogodność tych propozycji. Poza tym musi je przyjąć Sejm, który jeszcze bardzo może je zmienić. Wiemy, że Platforma zgłosi jako własne projekty ustaw wyborcze obietnice PiS, czyli dwa progi podatkowe (18 i 32 proc.). Przed jesiennymi wyborami samorządowymi bardzo trudno będzie partiom, takim jak Samoobrona czy LPR, głosować przeciwko ustawom korzystnym dla dużej części elektoratu. Politycy przed wyborami stają się nieobliczalni, więc mogą propozycje PO przyjąć i można sobie tylko wyobrazić, co stałoby się z przyszłorocznym budżetem i ze złotym, którego siła wydaje się i bez tego zagrożona. Może jednak uchwalenie takich zmian nie byłoby wcale złym rozwiązaniem, bo wymusiłoby poważne reformy, włącznie z likwidacją KRUS i opodatkowaniem rolników podatkiem CIT. Warto o tym pomyśleć.