Do jakich krajów ZPUE sprzedaje swoje produkty?
Podstawowym i najbardziej rozwojowym rynkiem jest Rosja. Na Litwie, Łotwie i w Estonii wygraliśmy w zasadzie wszystkie przetargi. W dwóch przetargach kontrakt został podzielony pomiędzy ZPUE a lokalnego producenta. Dobrze rozwijamy się w Obwodzie Kaliningradzkim - to część Rosji, ale charakteryzuje się zupełnie innymi standardami technicznymi. Niespodziewanie dobrze idzie nam na Białorusi.
Jeśli chodzi o Bałkany, to w zeszłym roku było bardzo kiepsko. W Bułgarii restrukturyzacja i prywatyzacja przesłoniły jakiekolwiek inwestycje i remonty w energetyce. Żadnych zakupów, żadnych inwestycji. PZPUE ma spółki w kilku państwach.
Zmieniamy filozofię. Okazuje się, że własne spółki zagraniczne są mało wydajne. Lepiej znaleźć dobrego, silnego partnera. Pod tym względem mamy dużo lepsze doświadczenia. Sprzedaliśmy już udziały w firmie na Białorusi i na Bałkanach.
Sprzedaż zagraniczna wynosi teraz 20 proc. obrotów.
Tak, ale nie wszystko sprzedajemy bezpośrednio. Część eksportu odbywa się za pośrednictwem zagranicznych przedstawicielstw polskich firm. Eksport jest mniej opłacalny od sprzedaży krajowej.
Eksport jest mniej opłacalny, ale firma deklaruje zwiększenie sprzedaży zagranicznej.
Tak, zdecydowanie. Polski rynek robi się dla nas coraz ciaśniejszy. W podstawowych grupach produktów mamy już połowę udziału w rynku. To nie daje możliwości dalszego rozwoju. Teraz gospodarka świetnie się rozwija, a z nią ZPUE. Musimy być jednak przygotowani na to, że gospodarka w końcu przyhamuje. Co dzieje się z firmą, która ma zbyt duże moce produkcyjne? Tak było po zjednoczeniu Niemiec. Po wyremontowaniu całej energetyki, na rynku pozostały rozbuchane firmy, które nie miały co robić. Wtedy gorączkowo poszukiwały rynków zbytu za granicą. Chciałbym tego uniknąć i zawczasu wyrobić sobie kontakty.
Co da się jeszcze osiągnąć w kraju? Nasza energetyka ma przecież dużo do zrobienia, jeśli chodzi o inwestycje.
Wydaje się, że w energetyce złote czasy jeszcze przed nami, ale ciągle są jakieś "ważniejsze" wydatki. Sieci przesyłowe się starzeją, tymczasem inwestuje się tylko w te części, do których trzeba przyłączyć nowych odbiorców. Reszta jest mocno zaniedbana. Średni wiek urządzeń się wydłuża, tymczasem nowe technologie wchodzą coraz szybciej. Sytuacja przypomina stan naszych dróg: niby się je łata i są przejezdne, ale tak naprawdę trzeba je wymienić. Mam nadzieję, że pojawią się wreszcie pieniądze na inwestycje w energetyce.
Szansą jest również dywersyfikacja produktu. Mamy zamiar bardzo mocno wejść w przemysł. Po to inwestujemy w nowe technologie. To duży, ale trudny rynek. Raczej nie ma szans, żeby w ciągu najbliższych kilku lat osiągnąć taką pozycję, jaką mamy w energetyce. To kwestia dalszej przyszłości.
Jak wygląda otoczenie rynkowe, w którym działa ZPUE?
Nie mamy konkurenta podobnego do nas, który miałby tak samo zróżnicowany asortyment. Jeśli chodzi o nasz główny produkt, czyli stacje kontenerowe, w kraju jest kilka mniejszych firm, jak ENCO Energetyka, Elektromontaż Lublin, Elektrobud Wschowa. Jeśli chodzi o rozdzielnice energetyczne, konkurencją są zachodnie firmy: ABB, Siemens, Schneider Electric, Alstom. W przemyśle to Elektrobudowa oraz ABB i Siemens. Jeśli chodzi o linie napowietrzne, to lokalnych konkurentów jest dużo, ponieważ to prostszy produkt, ale i tak mamy około 30 proc. udziału w rynku. Jedynie w złączach kablowych mamy stosunkowo mały udział. Prześcigają nas Emiter, Incobex. To dla nas stosunkowo nowy produkt.
Czy firma korzysta już z pomocy unijnej? Składała wnioski...
Przyznam, że jestem przeciwnikiem pomagania przedsiębiorstwom. Jeśli firma jest dobra - rozwija się, a jak kiepska - pada. Środki unijne powinny być przeznaczane na infrastrukturę, drogi, szkoły, oczyszczalnie ścieków, ale nie dla firm. To przypomina gospodarkę rozdzielczo-nakazową.
Jeśli jednak jest taka możliwość, grzechem byłoby z niej nie korzystać. Niestety, dwa nasze wnioski zostały odrzucone. Zamierzamy złożyć kolejny wniosek. Chcemy pozyskać niemal połowę środków potrzebnych na sfinansowanie tegorocznych i przyszłorocznych inwestycji.
Pozyskiwanie pieniędzy unijnych przychodzi dużo łatwiej małym firmom. Jestem właścicielem dwóch prywatnych spółek, współpracujących ze ZPUE: Azymut i ZPUE Gliwice. Azymut dostał już łącznie 2 mln zł, a ZPUE Gliwice jest w trakcie podpisywania umowy na 2,5 mln zł. Wcześniej to były spółki córki ZPUE. Wykupiłem je między innymi po to, żeby łatwiej było się starać o środki unijne.
Dziękuję za rozmowę.
Kolejna zwyżka ZPUEWczoraj kurs spółki wzrósł o ponad 15 proc., osiągając 160 zł. To najwyższa cena w historii. Od początku roku notowania biją kolejne rekordy (w styczniu płacono jeszcze 75 zł za akcję). Ostatnio zawahały się tylko na chwilę, tuż po informacji o tym, że dywidendy jednak nie będzie. - Cieszę się, spółka długo była niedoceniana przez rynek - mówi Bogusław Wypychewicz. Jeszcze raz zapewnia, że gdyby miał sprzedać swoje walory, byłoby to jednoznaczne z jego odejściem z firmy.
Bogusław Wypychewicz stworzył spółkę w 1988 roku. ZPUE produkuje urządzenia dla zakładów energetycznych i sieci przesyłowych, m.in. kontenerowe i słupowe stacje transformatorowe. Po czterech kwartałach 2005 r. spółka miała 139,5 mln zł obrotów i 8,6 mln zł zysku netto. Rok wcześniej zarobiła na czysto 6 mln zł przy przychodach 116,2 mln zł.