Reklama

Po pierwsze: inwestować

Z Bogusławem Wypychewiczem, prezesem ZPUE B. Wypychewicz, rozmawia Adam Roguski

Publikacja: 04.04.2006 08:02

Wie Pan, że do legendy przeszedł już garaż pańskiego teścia jako miejsce, w którym narodziła się spółka?

W 1988 roku podjęliśmy z żoną decyzję, że uruchomimy we Włoszczowie działalność gospodarczą. Otworzyłem jednoosobową firmę, która faktycznie działała w garażu teścia i zajmowała się instalatorstwem elektrycznym. Później, przez przypadek, zacząłem robić tablice rozdzielcze. Na jednej z budów musiałem skonstruować sobie taką tablicę. Spodobała się ludziom z PeBeRolu [Przedsiębiorstwa Budownictwa Rolniczego - przyp. red.], bo kupowali kiepskie jakościowo urządzenia, które były drogie i nie przysyłano ich na czas. Zaproponowali mi współpracę. Pół roku od założenia firmy robiłem już tylko tablice rozdzielcze, głównie dla budownictwa.

Przełom nastąpił w 1990 roku, kiedy zacząłem współpracę z energetyką. To była świadoma decyzja, bo w budownictwie się pogorszyło, natomiast w energetyce nastała odwilż. Zakłady mogły zaopatrywać się u prywaciarzy. Jeździłem po kraju, szukałem nowych klientów. Wtedy kupiłem pierwsze licencje na produkcję stacji kontenerowych i słupowych. Wprowadziliśmy całą gamę produktów dla zakładów energetycznych. Do dziś są one naszym głównym odbiorcą.

Skąd pomysł właśnie na tę branżę?

Od zawsze interesowałem się mechaniką i elektrotechniką. Budowałem radia, prostowniki, w szkole średniej dorabiałem sobie konstruowaniem prostowników, remontowaniem spawarek. Po skończeniu szkoły pracowałem jako elektryk, dlatego w takim kierunku się rozwijałem. Równie dobrze mógłbym pracować jako mechanik.

Reklama
Reklama

Gdyby dziś miał Pan zacząć biznes od zera, udałoby się?

Nie ma żadnych szans. 1990 rok to był ostatni dzwonek, kiedy można było jeszcze coś zdziałać. Kiedy otwierałem zakład, nie miałem niczego: pieniędzy, zaplecza, ustawionych przyjaciół. Nie znałem technologii, wszystkiego się uczyłem. Dziś to byłoby już niemożliwe, technologie są zbyt zaawansowane. Współczesne maszyny do produkcji są bardzo drogie. Wtedy można było samemu coś złożyć w garażu i za duże pieniądze sprzedać, praktycznie bez względu na jakość. Dla mnie najważniejsze było jednak to, żeby robić jak najlepsze urządzenia. Już wtedy się różniły od oferty konkurencji. Byłem w grupie osób, które jako pierwsze opracowywały i wdrażały nowe technologie, np. stacji słupowych pod egidą Polskiego Towarzystwa Przesyłu Energii Elektrycznej.

W tym roku ZPUE zamierza wydać na inwestycje 15 mln zł. Na co konkretnie zostaną przeznaczone pieniądze?

Tegoroczne inwestycje obejmują budowę nowych obiektów i hal produkcyjnych, zakup maszyn i rozwijanie technologii. Środki na te cele podzielimy mniej więcej po równo.

Mamy wielkie potrzeby inwestycyjne, nie możemy ich rozłożyć na dłuższy czas niż najbliższe dwa lata. Gospodarka rozwija się znakomicie. Jeśli my nie będziemy sprzedawać, zrobi to konkurencja. Nie możemy do tego dopuścić. Z tego powodu wycofałem się z pomysłu, żeby po raz pierwszy w historii wypłacić symboliczną dywidendę.

Kiedy spółka zacznie dzielić się zyskiem?

Reklama
Reklama

Mam nadzieję, że zaczniemy wypłacać dywidendę w przyszłym roku. Na początku w mniejszej skali, około 20 proc. zysku. Ale jeśli - daj Boże - gospodarka będzie się nadal tak rozwijać, trzeba będzie inwestować. Dla mnie, jako głównego akcjonariusza, najważniejszy jest rozwój firmy, utrzymanie rynku. Na tym skupiamy wysiłki. Później przyjdzie czas na konsumowanie owoców. Od razu powiem, że jeśli chodzi o podział dywidendy, nie będę korzystał z uprzywilejowania części moich akcji. Tegoroczne WZA najprawdopodobniej w ogóle je zniesie.

Czy to dotyczy także akcji imiennych Pana żony?

Tak, dotyczy to wszystkich akcji uprzywilejowanych. Być może zmniejszymy też z pięciu do dwóch liczbę głosów, do których uprawniają te walory na WZA. Na pełne zniesienie uprzywilejowania zdecyduję się dopiero wtedy, kiedy będę chciał sprzedać swój pakiet.Czy nie myślał Pan, żeby poprawić płynność akcji, sprzedając część walorów? Teraz akcjonariat jest skoncentrowany, kontroluje Pan z żoną 73 proc. kapitału.

Niestety, to jest nasza bolączka i problem z punktu widzenia giełdowego wizerunku firmy. Na razie jednak sytuacja się nie zmieni. Mam pytania od funduszy, czy nie pozbyłbym się części swojego pakietu, czy nie miałbym ochoty "skonsumować" zysku. Jest różnica między ochotą a zdrowym rozsądkiem. Inwestycja w papiery ZPUE jest bardzo dobrą inwestycją. Uważam, że złote czasy są jeszcze przed nami. Sprzedaż akcji byłaby lekkomyślnością. Może nie powinienem wyprzedzać faktów, ale rozpatrujemy emisję nowych akcji.

Może Pan powiedzieć coś więcej o tej emisji?

Proszę tego nie traktować jako wiążącej zapowiedzi - wciąż trwają analizy. Na razie finansujemy inwestycje ze środków własnych i kredytów. Nie możemy czekać. Jeżeli z analiz wyniknie, że potrzebne są kolejne nakłady, rozważymy podwyższenie kapitału. Ale to na pewno nie jest kwestia tego roku.

Reklama
Reklama

Czy w planach macie rozwój organiczny, jak do tej pory, czy spółka rozważa przejęcia?

Myślimy o tym. Mamy na oku dwie firmy.

Jaki jest cel ewentualnych akwizycji? Chodzi o dalsze zwiększanie mocy produkcyjnych czy poszerzenie asortymentu?

Poszerzenie asortymentu - można to tak nazwać. Chcielibyśmy rozwinąć wykonawstwo. Na tym etapie za wcześnie jednak na konkrety.

Czy w branży dochodzi do konsolidacji?

Reklama
Reklama

Jeśli chodzi o produkcję, to nie. Wręcz przeciwnie, jest to raczej mocna, agresywna walka. Czasami są zawiązywane alianse, konsorcja, ale dotyczy to pojedynczych kontraktów. Osłabły też tendencje do przejmowania małych firm przez zachodnie koncerny.

Zeszłoroczny zysk netto ZPUE wyniósł 8,6 mln zł. Większość pieniędzy, 5 mln zł, spółka zarobiła w IV kwartale.

Dobra końcówka roku to reguła. Sezonowość w tej branży jest naprawdę bardzo duża. Wiosną walczymy o przetrwanie, natomiast IV kwartał to klęska urodzaju. Wtedy wszystkim zostają pieniądze do wydania.

Już pod koniec III kwartału zeszłego roku zakład pracował siedem dni w tygodniu, na trzy zmiany, w Wigilię i święta. Dostaliśmy mnóstwo zamówień na nietypowe wyroby, których wytworzenie wymaga znacznie więcej zaangażowania. Gdyby to była typowa produkcja, moglibyśmy osiągnąć o wiele lepszą sprzedaż.

Czy firma poda prognozę tegorocznych wyników?

Reklama
Reklama

Nie będziemy ogłaszać oficjalnych prognoz. Mogę powiedzieć o zamiarach. Chcielibyśmy zwiększyć sprzedaż o 10-15 proc., a zysk netto o 10 proc.

Jak poszedł firmie pierwszy kwartał tego roku?

Udało się go zamknąć zyskiem, co się normalnie nie zdarza. Od stycznia pracujemy na dwie zmiany. Koniunktura sprzyja. Utwierdzam się w przekonaniu, że musimy błyskawicznie zrealizować inwestycje, żeby w III kwartale można było znacznie zwiększyć produkcję.

Jak wygląda pozyskiwanie klientów w tej branży? Długoterminowe kontrakty są chyba zawierane rzadko.

To prawda. Od zeszłego roku zakłady energetyczne muszą stosować się do ustawy o zamówieniach publicznych. Pochwalę się, że w zeszłym roku wygraliśmy wszystkie przetargi na dostawę stacji kontenerowych. W naszej branży kontrakt roczny można już określić jako superdługoterminowy. Warto jednak wiedzieć, że takie kontrakty charakteryzują się niższą rentownością.

Reklama
Reklama

Do jakich krajów ZPUE sprzedaje swoje produkty?

Podstawowym i najbardziej rozwojowym rynkiem jest Rosja. Na Litwie, Łotwie i w Estonii wygraliśmy w zasadzie wszystkie przetargi. W dwóch przetargach kontrakt został podzielony pomiędzy ZPUE a lokalnego producenta. Dobrze rozwijamy się w Obwodzie Kaliningradzkim - to część Rosji, ale charakteryzuje się zupełnie innymi standardami technicznymi. Niespodziewanie dobrze idzie nam na Białorusi.

Jeśli chodzi o Bałkany, to w zeszłym roku było bardzo kiepsko. W Bułgarii restrukturyzacja i prywatyzacja przesłoniły jakiekolwiek inwestycje i remonty w energetyce. Żadnych zakupów, żadnych inwestycji. PZPUE ma spółki w kilku państwach.

Zmieniamy filozofię. Okazuje się, że własne spółki zagraniczne są mało wydajne. Lepiej znaleźć dobrego, silnego partnera. Pod tym względem mamy dużo lepsze doświadczenia. Sprzedaliśmy już udziały w firmie na Białorusi i na Bałkanach.

Sprzedaż zagraniczna wynosi teraz 20 proc. obrotów.

Tak, ale nie wszystko sprzedajemy bezpośrednio. Część eksportu odbywa się za pośrednictwem zagranicznych przedstawicielstw polskich firm. Eksport jest mniej opłacalny od sprzedaży krajowej.

Eksport jest mniej opłacalny, ale firma deklaruje zwiększenie sprzedaży zagranicznej.

Tak, zdecydowanie. Polski rynek robi się dla nas coraz ciaśniejszy. W podstawowych grupach produktów mamy już połowę udziału w rynku. To nie daje możliwości dalszego rozwoju. Teraz gospodarka świetnie się rozwija, a z nią ZPUE. Musimy być jednak przygotowani na to, że gospodarka w końcu przyhamuje. Co dzieje się z firmą, która ma zbyt duże moce produkcyjne? Tak było po zjednoczeniu Niemiec. Po wyremontowaniu całej energetyki, na rynku pozostały rozbuchane firmy, które nie miały co robić. Wtedy gorączkowo poszukiwały rynków zbytu za granicą. Chciałbym tego uniknąć i zawczasu wyrobić sobie kontakty.

Co da się jeszcze osiągnąć w kraju? Nasza energetyka ma przecież dużo do zrobienia, jeśli chodzi o inwestycje.

Wydaje się, że w energetyce złote czasy jeszcze przed nami, ale ciągle są jakieś "ważniejsze" wydatki. Sieci przesyłowe się starzeją, tymczasem inwestuje się tylko w te części, do których trzeba przyłączyć nowych odbiorców. Reszta jest mocno zaniedbana. Średni wiek urządzeń się wydłuża, tymczasem nowe technologie wchodzą coraz szybciej. Sytuacja przypomina stan naszych dróg: niby się je łata i są przejezdne, ale tak naprawdę trzeba je wymienić. Mam nadzieję, że pojawią się wreszcie pieniądze na inwestycje w energetyce.

Szansą jest również dywersyfikacja produktu. Mamy zamiar bardzo mocno wejść w przemysł. Po to inwestujemy w nowe technologie. To duży, ale trudny rynek. Raczej nie ma szans, żeby w ciągu najbliższych kilku lat osiągnąć taką pozycję, jaką mamy w energetyce. To kwestia dalszej przyszłości.

Jak wygląda otoczenie rynkowe, w którym działa ZPUE?

Nie mamy konkurenta podobnego do nas, który miałby tak samo zróżnicowany asortyment. Jeśli chodzi o nasz główny produkt, czyli stacje kontenerowe, w kraju jest kilka mniejszych firm, jak ENCO Energetyka, Elektromontaż Lublin, Elektrobud Wschowa. Jeśli chodzi o rozdzielnice energetyczne, konkurencją są zachodnie firmy: ABB, Siemens, Schneider Electric, Alstom. W przemyśle to Elektrobudowa oraz ABB i Siemens. Jeśli chodzi o linie napowietrzne, to lokalnych konkurentów jest dużo, ponieważ to prostszy produkt, ale i tak mamy około 30 proc. udziału w rynku. Jedynie w złączach kablowych mamy stosunkowo mały udział. Prześcigają nas Emiter, Incobex. To dla nas stosunkowo nowy produkt.

Czy firma korzysta już z pomocy unijnej? Składała wnioski...

Przyznam, że jestem przeciwnikiem pomagania przedsiębiorstwom. Jeśli firma jest dobra - rozwija się, a jak kiepska - pada. Środki unijne powinny być przeznaczane na infrastrukturę, drogi, szkoły, oczyszczalnie ścieków, ale nie dla firm. To przypomina gospodarkę rozdzielczo-nakazową.

Jeśli jednak jest taka możliwość, grzechem byłoby z niej nie korzystać. Niestety, dwa nasze wnioski zostały odrzucone. Zamierzamy złożyć kolejny wniosek. Chcemy pozyskać niemal połowę środków potrzebnych na sfinansowanie tegorocznych i przyszłorocznych inwestycji.

Pozyskiwanie pieniędzy unijnych przychodzi dużo łatwiej małym firmom. Jestem właścicielem dwóch prywatnych spółek, współpracujących ze ZPUE: Azymut i ZPUE Gliwice. Azymut dostał już łącznie 2 mln zł, a ZPUE Gliwice jest w trakcie podpisywania umowy na 2,5 mln zł. Wcześniej to były spółki córki ZPUE. Wykupiłem je między innymi po to, żeby łatwiej było się starać o środki unijne.

Dziękuję za rozmowę.

Kolejna zwyżka ZPUEWczoraj kurs spółki wzrósł o ponad 15 proc., osiągając 160 zł. To najwyższa cena w historii. Od początku roku notowania biją kolejne rekordy (w styczniu płacono jeszcze 75 zł za akcję). Ostatnio zawahały się tylko na chwilę, tuż po informacji o tym, że dywidendy jednak nie będzie. - Cieszę się, spółka długo była niedoceniana przez rynek - mówi Bogusław Wypychewicz. Jeszcze raz zapewnia, że gdyby miał sprzedać swoje walory, byłoby to jednoznaczne z jego odejściem z firmy.

Bogusław Wypychewicz stworzył spółkę w 1988 roku. ZPUE produkuje urządzenia dla zakładów energetycznych i sieci przesyłowych, m.in. kontenerowe i słupowe stacje transformatorowe. Po czterech kwartałach 2005 r. spółka miała 139,5 mln zł obrotów i 8,6 mln zł zysku netto. Rok wcześniej zarobiła na czysto 6 mln zł przy przychodach 116,2 mln zł.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama