Od kilku miesięcy resort pracuje nad koncepcją państwowych podmiotów, które miały budować konkretne ciągi dróg ekspresowych i autostrad. MTiB liczyło, że ich powstanie ułatwi znalezienie dodatkowych źródeł finansowania (m.in. przez emisję obligacji). Resort liczył, że dług PSP nie będzie obciążał budżetu państwa. Był też inny argument. Podmioty te miały same zarządzać autostradami, dzięki czemu rząd zaoszczędziłby na przetargach.
Tyle tylko, że prace nad stosownym projektem ustawy (miała być gotowa w lutym) przedłużają się. Okazuje się bowiem, że resort chce, aby podobne PSP powstawały także dla przedsięwzięć kolejowych. - Tak, jest taka koncepcja. Chcemy stworzyć takie rozwiązania prawne, które umożliwią tworzenie podmiotów dla obu typów inwestycji - potwierdził Piotr Stomma, wiceminister ds. drogownictwa. Niewykluczone że jedno PSP powstanie dla realizacji projektu szybkiej linii kolejowej Wrocław-Łódź-Warszawa. Koszty przedsięwzięcia oceniane są nawet na 8-9 mld euro. - Chcemy, aby nowa linia powstała dzięki partnerstwu publiczno-prywatnemu - przyznał wczoraj Zbigniew Szafrański, wiceprezes Polskich Linii Kolejowych, państwowego zarządcy torów.
Wciąż jednak nie jest jasne, jak mają funkcjonować PSP. - Wiemy już, że będą to spółki akcyjne z większościowym udziałem Skarbu Państwa - powiedział nam P. Stomma. Nie jest jednak jasne, czy prywatni inwestorzy będą mogli kupić część akcji. Kierownictwo MTiB odbyło wszakże wiele spotkań z zachodnimi bankami, sondując ewentualne zainteresowanie takimi inwestycjami.
Resort nie umie wreszcie wyjaśnić, czy polskie PSP nie powtórzą przypadku węgierskiego Állami Autópálya Kezelő (Zarządcy Państwowych Autostrad). Rok temu Komisja Europejska uznała, że emitowane przez AAK obligacje obciążają węgierski budżet. Z resortem finansów analizujemy ten przypadek - przyznał tylko P. Stomma.
W Europie specjalne spółki prowadziły już kilka inwestycji kolejowych. Największe (m.in. Eurotunel czy francusko-hiszpańska linia kolejowa Perpignan-Figureas) były jednak przedsięwzięciami komercyjnymi. Tunel pod kanałem La Manche finansowały m.in. Ove Arup, Bechtel, EDF i UBS. W linię Perpignan-Figureas zainwestowały francuski Eiffage i hiszpańskie: ACS i Dragados.