W czwartek kurs Stalexportu spadł o 3,3 proc., do 2,9 zł. Nastroje opadły po czterech wcześniejszych sesjach, kiedy notowania wzrosły o 23 proc., do nieco ponad 3 zł. Wczoraj mniejszy były również wolumen. Wyniósł 3,7 mln walorów, a podczas wcześniejszych sesji właściciela zmieniało 5-6 mln akcji. - Myślę, że wzrost miał charakter spekulacyjny - mówi Dariusz Nawrot z Biura Maklerskiego Banku BPH. - Inwestorzy liczą, że firma wyjdzie na prostą. Poza tym jest dużo wolnej gotówki, indywidualni gracze interesują się ostatnio małymi i średnimi spółkami - dodaje analityk.

Dziś i wczoraj handlowano też akcjami w transakcjach pakietowych. Sprzedano po 110 tys. walorów. Odbiorca płacił 2,35 zł za akcję.

Rynek oczekuje na rychłe osiągnięcie przez Stalexport porozumienia z dziewięcioma bankami w sprawie konwersji długu przedsiębiorstwa na akcje. Chodzi o poręczenia kredytów, których katowickie przedsiębiorstwo udzieliło Walcowni Rur Jedność. Arbitraż rozstrzygnie, czy Stalexport odda bankom w akcjach 33 mln zł, czy 65 mln zł. Licząc po cenie nominalnej (2 zł), konsorcjum objęłoby odpowiednio około 13 proc. lub 20 proc. podwyższonego kapitału Stalexportu. Najpierw jednak wszystkie strony muszą podpisać porozumienie. Zdaniem Mieczysława Skołożyńskiego, wiceprezesa Stalexportu, jest nadzieja na jego bardzo szybkie zawarcie. - To leży w interesie naszym, jak i banków - uważa M. Skołożyński. - Ze strony banków jest wola, żeby wreszcie sfinalizować porozumienie - twierdzi przedstawiciel jednego z nich. Potwierdza też, że konsorcjum analizuje właśnie ostateczny tekst układu. Kiedy można się spodziewać jego akceptacji? - Bezpieczny termin to najbliższe dwa tygodnie - uważa nasz rozmówca. Proces opóźni się, jeśli którakolwiek ze stron zgłosi uwagi do tekstu porozumienia. Wtedy będą je musiały rozpatrzyć pozostałe banki.