Zyskały one ponad jedną dziesiątą. Był to siódmy kolejny kwartał wzrostu. Na ten wynik złożył się przede wszystkim wzrost z pierwszych dni tego roku. Potem było już słabiej i bardziej nerwowo. Ceny towarów miały coraz wyraźniejsze kłopoty z kontynuacją wzrostu, a wyższa rentowność obligacji budziła obawy i skłaniała do realizowania zysków. Ostatecznie jednak przeważyło przekonanie, że skoro inwestorzy na amerykańskiej giełdzie nie obawiają się konsekwencji zwiększonych kosztów pieniądza, to nie ma sensu bać się o ich wpływ na rynki wschodzące. Na pierwszej sesji II kwartału indeks giełd z emerging markets ustanowił świeży historyczny rekord. Czy prezentowana w pierwszych miesiącach tego roku przez rynki wschodzące odporność na niekorzystne zjawiska jest oznaką ich siły czy też pochodną przesadnego optymizmu?
Kapitał nadal płynie
Aby rozstrzygnąć tę kwestię, konieczna jest diagnoza przyczyn wciąż tak dużego zainteresowania akcjami z rynków wschodzących. Chodzi przede wszystkim o kapitał płynący do funduszy lokujących na tych parkietach. W trzech pierwszych miesiącach tego roku powierzono im więcej pieniędzy niż przez cały 2005 r. Jednocześnie zdystansowały one pod tym względem podmioty inwestujące na dojrzałych rynkach. Do funduszy lokujących w Stanach Zjednoczonych napłynęło ok. 3 mld USD, tyle samo było w przypadku funduszy obecnych na japońskim rynku. Ponad dwa razy tyle otrzymały podmioty inwestujące w Europie Zachodniej, a prawie 13 mld USD - globalnie. Fundusze emerging markets otrzymały przeszło 23 mld USD świeżych środków.
W tym kontekście uwagę zwraca to, że nieco mniejsza suma wystarczyła do wyniesienia notowań w minionym roku o jedną trzecią w górę, natomiast w tym takie pieniądze "wystarczyły" do wzrostu o nieco ponad jedną dziesiątą. To pokazuje, że przy rosnącej kapitalizacji giełd na rynkach wschodzących każdy kolejny 1 mld USD świeżego kapitału ma stopniowo coraz mniejszy wpływ na notowania. Kapitalizacja funduszy lokujących na emerging markets na koniec 2005 r. była szacowana na ok. 250 mld USD, czyli na około dwa razy więcej niż dwa lata wcześniej. Równocześnie pod koniec minionego roku do najniższego poziomu od pięciu lat spadł udział gotówki w portfelach tego grona funduszy. Można zakładać, że pierwsze miesiące tego roku stały pod znakiem jego odbudowywania. Stąd nie wszystkie napływające pieniądze były przeznaczane na kupno akcji.
W ostatnich miesiącach znacząco zwiększyła się korelacja zmian cen walorów na rynkach wschodzących i w Stanach Zjednoczonych. Od połowy grudnia 2005 r. 12-miesieczny wskaźnik korelacji przekracza 0,8, co oznacza występowanie przez ostatnie 12 miesięcy bardzo ścisłego związku pomiędzy tymi dwiema zmiennymi. Od drugiego tygodnia marca ten wskaźnik przekracza 0,9. Jakie ma to znaczenie z punktu widzenia perspektyw rynków wschodzących? Koniunktura na nich jest teraz w bardzo znaczącym stopniu zdeterminowana przez wydarzenia na giełdach w USA.