Reklama

Dostęp do sieci to towar

P4 i Netia zawsze będą współpracować - twierdzi Constantine Gonticas, partner w Novatorze, funduszu, który ma udziały w obu firmach. Zwrotu z inwestycji w spółki spodziewa się jednak dopiero za kilka lat.

Publikacja: 11.04.2006 08:08

Novator, największy akcjonariusz Netii, to fundusz o strukturze holdingu, który skupia wiele spółek celowych. Ma dwie siedziby: jedną w Londynie, naprzeciwko Hyde Parku, drugą w Rejkiawiku, stolicy Islandii, z której pochodzi 38-letni założyciel funduszu. W Europie jest znany jako Thor, a w rodzimym kraju jako Bjorgolfur Bjorgolffson.

Wiking z portfelem

Thor jest synem islandzkiego biznesmena o duńskich korzeniach, który ma za sobą proces o kreatywną księgowość. Teraz pełni funkcję prezesa jednego z dwóch tamtejszych banków - Landsbanki - kontrolowanego przez Bjorgolffsonów.

Pierwszą inwestycją Thora był browar w Rosji, który po kilku latach sprzedał Carlsbergowi ze sporym zyskiem. Drugą - Actavis, firma farmaceutyczna produkująca leki generyczne, która na początku marca podpisała umowę o zakupie rumuńskiego Sindana. Actavis złożył też ofertę na chorwacką Plivę. Według agencji Bloomberga, jeśli dojdzie do tej ostatniej transakcji, Actavis będzie trzecim na świecie producentem leków generycznych.

Novator ma też 70 proc. czeskiej firmy Czeske Radiokomunikace i opcję zwiększenia zaangażowania w Bułgarskim Telekomie do 65 proc. W portfelu funduszu jest też grecki operator o nazwie zbliżonej do P4 - Forth Net (ang. Czwarta Sieć), fiński operator Elisa, a także pakiet akcji internetowej aukcji QXL notowanej w Londynie i spółka Carnegie ze Szwecji.

Reklama
Reklama

Fundusz jak hybryda

Trudno jednoznacznie wskazać, jaki charakter mają inwestycje Novatora. Jego przedstawiciele podkreślają, że nie jest ani czysto finansowym, ani czysto strategicznym inwestorem. Łączy cechy obu.

Jakby tego było mało, właśnie tworzy inną hybrydę. Novator Credit Fund ma łączyć cechy funduszu private equity i funduszu headgingowego. Powstaje, żeby inwestować w długi amerykańskich firm. Odpowiedzialny za ten projekt Adrian Kingshott, dawniej związany z bankiem inwestycyjnym Goldman Sachs, nie tak dawno mówił reporterowi Bloomberga, że w ten sposób Novator chce silniej zaistnieć na rynku bankowości, ale jednocześnie przygotowuje się do ochłodzenia na rynku akcji.

- To, że tworzymy taki fundusz wcale nie oznacza, że spodziewamy się załamania na rynku akcji - zapewnia Constantine Gonticas, odpowiedzialny za projekt telekomunikacyjny w Polsce. - Novator ma po prostu skupiać różnego rodzaju fundusze, tak aby móc efektywnie zarządzać kapitałem - deklaruje.

P4 i Netia na długo

Twierdzi też, że nie martwi go spadkowa tendencja, jaką wykazuje kurs Netii. - Bieżące notowania akcji są ważne dla inwestorów spekulacyjnych, a my, z blisko 25-proc. pakietem, do nich nie należymy - mówi. Na dowód, że horyzont inwestycyjny Novatora jest wieloletni, C. Gonticas dodaje, że zwrotu z inwestycji w P4 i Netię spodziewa się za kilka lat.

Reklama
Reklama

C. Gonticas wspomina też między wierszami, że Novator nie ma planów przejęcia Netii w 100 procentach. Po chwili jednak wycofuje się, mówiąc, że nie chciałby być cytowany w tym względzie. - Ostatnią rzeczą, jakiej bym chciał, to wprowadzić w błąd inwestorów - stwierdza. Nie mówi tego bez powodu.

Islandzki fundusz kupił papiery Netii zimą. Odkupił walory od funduszy Montpelier, a potem ogłosił wezwanie, w którym zaoferował za akcję alternatywnego operatora 6,15 zł. Skupował walory, które miały mu dać ok. 22-proc. udział w kapitale operatora. Czy tylko? Przekaz, jaki trafił wówczas na rynek, nie był jasny. W treści wezwania napisano, że celem funduszu jest posiadanie 25 proc. walorów Netii bez jednej akcji. Tymczasem C. Gonticas kluczył, mówiąc, że Novator jest zadowolony z poziomu zaangażowania, który osiągnął w wyniku wezwania. Wówczas w prasie pojawił się tekst z pytaniem w tytule "Czy można ufać Novatorowi".

Więcej zaufania

Ostatnio C. Gonticas, który wszedł do rady nadzorczej Netii, próbuje zmienić wizerunek funduszu. Podczas spotkania w londyńskiej siedzibie holdingu zapewniał, że odbył w ostatnim czasie wiele spotkań z polskimi inwestorami, tłumacząc im swoje intencje.Jedna z pogłosek mówiła, że Novator nie jest zadowolony z efektów strategii realizowanej przez zarząd Netii pod kierownictwem Wojciecha Mądalskiego. - Nie planujemy zmian w zarządzie - zapewniał C. Gonticas i tłumaczył, jak należy rozumieć wyniki i prognozy Netii. Jeszcze w styczniowej prezentacji Novatora znalazły się prognozy dla Netii mówiące, że marża EBITDA operatora ma wynieść w tym roku 38 proc. Kilka tygodni później W. Mądalski poinformował dziennikarzy, że marża spadnie poniżej 35 proc., a spółka wyda całą gotówkę na inwestycje w nową technologię radiową Wi-Max.

- Mieliśmy inne prognozy, ale jesteśmy jak każdy inny inwestor. Nie znamy wcześniej założeń zarządu - odpowiada C. Gonticas.

W sieci zaczyna się biznes

Reklama
Reklama

Inwestycje w Wi-Max to pomysł zarządu Netii, ale Novator ocenia go pozytywnie. - P4 będzie wykorzystywał platformę Netii na takich zasadach, jak każdy inny klient - zapewnia inwestor. - Połączenie sieci to teraz towar. Jeśli jesteś w sieci - zaczyna się biznes - mówi C. Gonticas.

Jest entuzjastycznie nastawiony do telefonii trzeciej generacji (UMTS, EDGE i inne). Z czułością mówi o swojej blackbarry. Brakowało mu telefonu 3G, gdy się zepsuł, choć ze względu na wielkość nie używa go do rozmów. Jest za to kibicem i w podróży ogląda mecze piłkarskie.

Ten obrazek oddaje częściowo filozofię inwestycyjną Novatora w telekomunikację w Polsce, a w całości ujmuje ją kolejne zdanie C. Gonticasa: - Nasz cel to skupić jak najwięcej technologii pod jednym dachem - mówi. Potem w trakcie rozmowy przyznaje, że P4 to obecnie najbardziej kapitałochłonny projekt Novatora. Z drugiej jednak strony finansista zapewnia, że fundusz, który rocznie inwestuje ok. 0,5 mld euro, nigdy nie robi tego z sentymentu.

Czy Novator planuje wejście w inne segmenty rynku w Polsce? - Na razie mamy dwa projekty i w zupełności nam wystarczą - mówi C. Gonticas. Jeśli zaś chodzi o firmy portfelowe, to nie wypowiada się w ich imieniu. Taki Actavis na przykład realizuje niezawisłą strategię - twierdzi.

Ryzyko zbytniego entuzjazmu

Reklama
Reklama

Gdy w pierwszych dniach kwietnia Con Gonticas roztaczał przed dziennikarzami wizję współpracy P4 i Netii, po drugiej stronie Hyde Parku, zaczynał się kongres technologiczny Gartner Wireless & Mobile. W luźnym anglosaskim tonie mówiono na nim, że przedsiębiorstwo, które chce być "fajne" i konkurencyjne, musi korzystać z bezprzewodowych technologii komunikacyjnych, a jednocześnie być podłączone do internetowej sieci. Społeczność analityków nie miała jednak sprecyzowanej wizji, jakie technologie (WiMax, GPRS, WCDMA) zdominują bezprzewodową przyszłość biznesu. - W 2007 roku 50 proc. przedsiębiorstw zatrudniających ponad tysiąc pracowników będzie korzystało przynajmniej z jednej technologii bezprzewodowego dostępu do sieci. Nie widzimy jednak rozwiązania, które zdominuje mobilny świat - mówił Sylvain Fabre z Gartnera. Według niego, jeszcze w 2008 r. połączenie kablowego i bezprzewodowego dostępu do sieci będzie stanowić technologiczne wąskie gardło, a GPRS będzie głównym źródłem dostępu do internetu.

Z technologii dostępowej Wi-Max - straszył S. Fabre - będzie korzystało w 2008 roku jedynie 23 mln użytkowników, czyli 1 proc. wszystkich. Teraz w wielu krajach trwają testy tej technologii. Także w awangardowej pod względem zastosowań rozwiązań telekomunikacji Wielkiej Brytanii, gdzie British Telecom planuje wykorzystać Wi-Max jako technologię wspierającą dla szerokopasmowego przewodowego dostępu do internetu (DSL) na terenach wiejskich. Poza tym, mówił S. Fabre, mamy teraz zaledwie sześć certyfikowanych "wajmaksowych" produktów. Dlatego, jego zdaniem, technologia ta nabierze użytkowej wartości dopiero za dwa lata.

Nie ukrywał jednak, że to atrakcyjne rozwiązanie dla nowych graczy: technologia jest relatywnie tania i nie trzeba płacić za interkonekt zasiedziałym operatorom stacjonarnym.

Według danych Gartnera, popularne jest teraz wykorzystanie tzw. mesh networks, sieci dostępowych powstałych z połączenia Wi-Maksu i Wi-Fi. Analityk znalazł 90 przykładów wśród lokalnych samorządów.

Samo Wi-Fi zrobiło furorę w Nowym Orleanie po tym, jak huragan Katherina zalał kable. Z kolei miasta południowej Afryki, Cape Town, czy Johannesburg wykorzystują właśnie Wi-Max.

Reklama
Reklama

Czy w Polsce ta technologia zadomowi się szybciej i dlatego Netia prognozuje pierwsze przychody z Wi-Maksa już w 2007 r.? Jakub Sagan, prezes Alcatel Polska, który dostarcza "wajmaksową" infrastrukturę operatorom przekonuje, że tak. - Prognozy analityków Gartnera są przesadzone - ocenia. Według niego, Alcatel już sprzedał kompletne rozwiązania Wi-Max dwóm operatorom i ostrzy sobie zęby na Netię, która jest jego klientem w innych dziedzinach.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama