Koncesjonariusz autostrady między Koninem a Świeckiem nie może rozpocząć budowy ostatniego etapu inwestycji - 104,5 km odcinka od Nowego Tomyśla do granicy z Niemcami. Zdaniem spółki, na przeszkodzie stoi Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Ta nie zgadza się, by AW wydała pieniądze na konieczne zmiany decyzji lokalizacyjnych jeszcze z 2007 r. A bez nich nie ma mowy o nowych przejściach nad autostradą dla zwierząt i planowanej rozbudowie węzła w Jordanowie. - Wstrzymywanie nowych decyzji lokalizacyjnych szkodzi wszystkim. Zmiany muszą być dokonane niezależnie od tego, kto ostatecznie będzie budował autostradę - mówi Andrzej Patalas, prezes AW.
GDDKiA twierdzi z kolei, że odmowa wynika z faktu, że koncesjonariusz chce przy okazji obniżyć poziom drogi nad powierzchnią gruntów (tzw. niweletę) - i to na całym odcinku. Dzięki temu spółka może zaoszczędzić spore kwoty na robotach ziemnych.
Rząd ma dylemat
- Problem w tym, że to, co chce zrobić AW, wymaga wydania nowej decyzji lokalizacyjnej. A to w polskich realiach trwa rok-półtora roku - mówi nam Jan Styliński z GDDKiA. Rząd ma więc dylemat: odebrać projekt koncesjonariuszowi, co spowoduje co najmniej trzyletnie opóźnienia (trzeba rozpisać nowe przetargi), czy zgodzić się na 1,5-roczny poślizg i zmianę projektu AW. Najprawdopodobniej GDDKiA zdecyduje się na trzeci wariant: brak zgody na modyfikację, zamiast tego renegocjacja ceny. W październiku 2004 r. obie strony zgodziły się na średni koszt budowy 6,1 mln euro za km.
Rozstrzygnięcie nastąpi najwcześniej w czerwcu. Dyrekcja nie chce bowiem rozmawiać z koncesjonariuszem, zanim nie wybierze doradcy finansowego (oferty można składać do 20 kwietnia). GDDKiA czeka także na nowe studium ruchu i przychodów dla projektowanego odcinka, które AW przedstawi na początku maja.