Tuż po świętach wielkanocnych debiutuje nowa gazeta codzienna. Widmo nadchodzącej konkurencji wystraszyło część akcjonariuszy Agory, wydającej "Gazetę Wyborczą", którzy od pewnego czasu wyprzedają papiery spółki.
Wiadomo już, że nowy dziennik będzie się nazywać właśnie... "Dziennik". Na tej podstawie branżowy miesięcznik "Press" dowodzi, że bije w lokalne gazety wydawane przez Polskapresse. Wiele z nich ma słowo "dziennik" w tytule.
Nastroje wśród inwestorów Agory starała się też łagodzić prezes spółki. We wczorajszym PARKIECIE cytowaliśmy Wandę Rapaczyńską, która przypominała, że "Gazeta Wyborcza" to największa opiniotwórcza gazeta w kraju, a nowy projekt Axela dopiero startuje i nie wiadomo, czy odniesie sukces. Z kolei w rozmowie z PAP, uspokajała, że wydatki na promocję "Gazety" nie wzrosną wcale, jak sądzili niektórzy, do 200 mln zł. Mają być w granicach rozsądku, czyli zamkną się między 70 a 80 mln zł (o 15-30 proc. więcej niż w 2005 roku).
Analitycy już podchwycili te deklaracje. Na razie wstrzymują się jednak od ferowania wyroków, czy "Dziennik" będzie, czy też nie będzie stanowić zagrożenia dla "Gazety". Czekają aż pojawi się w kioskach i będą mogli ocenić jakość produktu. Do tego czasu Włodzimierz Giller, analityk DB Securities, spodziewa się wyhamowania spadku kursu Agory. Przewiduje też, że ze 150 tys. egzemplarzy sprzedaży "Dziennik" będzie stanowić raczej konkurencję dla "Rzeczpospolitej". - Będzie to dziennik bardziej niszowy, o ograniczonym zakresie czytelników. Może to świadczyć, że pozycja "Gazety Wyborczej" jest bezpieczniejsza niż wszyscy wcześniej myśleli - powiedział PAP W. Giller.
Tymczasem Sobiesław Pająk, analityk CDM Pekao, ostrożnie podchodzi do zapowiedzi, że "Dziennik" ma się sprzedawać w 150 tys. egzemplarzy. Przypomniał pierwsze zapowiedzi Axela dotyczące sprzedaży "Faktu".