Reklama

Funduszom ciasno na polskiej giełdzie

Od listopada zeszłego roku wyraźnie wzrosły inwestycje Polaków w zagraniczne akcje - wynika z danych NBP o bilansie płatniczym. Najprawdopodobniej stoją za tym fundusze inwestycyjne, które część swoich aktywów lokują na giełdach naszego regionu.

Publikacja: 13.04.2006 08:17

W lutym Polacy wydali na zakup zagranicznych akcji 153 mln euro. W ciągu ostatnich 12 miesięcy na ten cel wydali łącznie 935 mln euro. Dla porównania, zagraniczni inwestorzy kupili w tym czasie polskie akcje tylko za 13 mln euro.

Złotówki płyną

za granicę

Według Cezarego Iwańskiego, wiceprezesa Pioneer Pekao Investment Management, za polskimi transakcjami na zagranicznych giełdach stoją fundusze inwestycyjne. Aktywa podmiotów, które specjalizują się w inwestowaniu w zagraniczne akcje, wynosiły pod koniec marca 1,3 mld zł (ok. 330 mln euro). Według Analiz Online, w zeszłym miesiącu była to najszybciej rosnąca grupa funduszy (prawie 25 proc.). Mogło to mieć związek z osłabieniem złotego, które zwiększa opłacalność takich lokat.

- Nie tylko typowe fundusze zagraniczne lokują poza Polską. Oprócz nich, mamy podmioty, które na takie inwestycje przeznaczają statutowo część swoich aktywów. Poza tym, coraz więcej funduszy polskich akcji decyduje się na wyjście poza GPW. Wybierają zazwyczaj giełdy regionu, Budapeszt czy Pragę - twierdzi C. Iwański. - Jest to spowodowane chęcią dywersyfikacji ryzyka. Poza tym, zarządzający szukają nowych możliwości. Na polskiej giełdzie w pierwszym kwartale nie zadebiutowała żadna spółka - dodaje.

Reklama
Reklama

Fundusze o nazwie "Nowa Europa" uruchomiły ostatnio PKO TFI i PZU TFI. Pioneer oferuje z kolei tzw. miksy, które inwestują za granicą mniej więcej jedną trzecią aktywów. - Spodziewam się, że za kilka lat fundusze regionalne będą bardziej popularne od krajowych - mówi C. Iwański.

Dobre wyniki

handlu zagranicznego

W lutym Polska miała niewielki deficyt w handlu zagranicznym, wynoszący 8 mln euro - wynika z danych NBP. To nieco mniej, niż oczekiwali ankietowani przez PARKIET ekonomiści (średnio 44 mln euro). Wyższy od przewidywań był za to deficyt w całym bilansie płatniczym: wyniósł 538 mln zł wobec oczekiwanych 359 mln euro. - Nie ma powodu do niepokoju. Gorsze dane to efekt rozliczeń z UE. W zeszłym roku płatność składki przypadła na styczeń, a w tym na luty - mówi Piotr Kalisz, ekonomista Banku Handlowego. Jego zdaniem, deficyt z ostatnich 12 miesięcy wynosi tylko 1,4 proc. PKB.

Ekonomista zwraca uwagę na bardzo dobrą sytuację zarówno w eksporcie, jak i w imporcie. W pierwszym przypadku mamy wzrost o 18 proc,. rok do roku, a w drugim o 17 proc. - Polskie przedsiębiorstwa nadal bardzo dobrze radzą sobie na zagranicznych rynkach - ocenia P. Kalisz. - W innej sytuacji wysoka dynamika importu mogłaby być niepokojąca ze względu na ryzyko wzrostu deficytu. Oznacza ona jednak, że kontynuowane jest ożywienie popytu krajowego, a na to przecież czekamy - dodaje.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama