Zimny prysznic Agorze sprawili w tym roku już inwestorzy. Kurs akcji wydawcy "GW" stracił najwięcej na tle spółek z WIG20. Firmie nie udało się wejść w segment telewizyjny ani znaleźć atrakcyjnych celów do przejęcia za granicą. Całkiem niedawno okazało się jednak, że spółka nie jest też niezawodna na dobrze znanym sobie gruncie. Wprowadziła na rynek trzeci dziennik (po "Gazecie" i bezpłatnym "Metrze"). "Nowy Dzień" nadszedł i potrwał... trzy miesiące. Zamiast rynkowego sukcesu, była dramatyczna kapitulacja i 27 mln zł straty. Męska decyzja Agory o zamknięciu gazety środka spodobała się inwestorom i wystraszyła jednego z potencjalnych konkurentów - Michała Sołowowa - który zdecydował, że nie uruchomi jednak ogólnopolskiej gazety. Klęska Agory nie wystraszyła o wiele silniejszego branżowego konkurenta. Niemieckie wydawnictwo Axel Springer, zwane przez niektóre agencje prasowe przez nieuwagę, choć może trafnie, "Sprinter" właśnie przyklęka w blokach startowych i 18 kwietnia odpali nową gazetę codzienną. To jej najbardziej obawiają się giełdowi gracze. Życzymy Wandzie Rapaczyńskiej, prezes Agory, aby z sukcesem pielęgnowała dłoń, która przecież zaledwie od roku wypłaca dywidendę.