Najwięcej na fuzji Pekao i BPH zarobiła na razie Poczta Polska. Zanim wiceminister Szałamacha znalazł w terminarzu czas na spotkanie z A. Profumo, wypchane (pismami!) koperty posyłano do Włoch, do Brukseli, to znów do Luksemburga. Poruszono więc niebo i Narodowy Bank Polski, zmobilizowano armię prawników (bo co mecenas to wykładnia, a co wykładnia, to się może przydać), przewertowano archiwa (i nie zawiodła fachowa niejednoznaczność polskich umów prywatyzacyjnych), mianowano śledczych "układu" bankowego i posłano na zwiady ABW (niekompetencją naszych służb specjalnych uśpiono czujność wrogich wywiadów).

W ferworze walki wyciągnięto nawet CASE żony prezesa Balcerowicza. Do ostatnich godzin na kulminacyjnym posiedzeniu KNB wymyślano najbardziej absurdalne wnioski, czekając na błogosławieństwo P. Szałamachy dla małżeństwa Niemca z Włoszką. Wreszcie po pół roku nabijania kiesy monopoliście pocztowemu, w ciągu trzech spotkań, podpisano porozumienie. I niech nie podzieli losów innych (nie)porozumień IV RP.