Na GPW trwa surowcowa hossa. Wczoraj akcje KGHM w najlepszym momencie drożały nawet o 9,4 proc. Niewielu przejmuje się np. tym, że za oceanem rentowność 10-letnich obligacji przekroczyła tuż przed świętami 5 proc., co źle wróży rynkom wschodzącym. Obecnie wzrok inwestorów skierowany jest przede wszystkim na ceny miedzi, a w nieco mniejszym stopniu na notowania ropy naftowej. Euforyczne zakupy budzą jednak duże obawy. Nie chodzi o to, że istnieje groźba załamania fundamentów gospodarczych, dzięki którym trwa hossa na rynkach surowcowych. Chodzi o to, że masowe zakupy wywindowały ceny miedzi czy też KGHM do poziomów, które są nie do utrzymania w najbliższej przyszłości. Wskaźniki techniczne w przypadku miedziowego koncernu po prostu biją na alarm. Wczoraj RSI z 14 sesji osiągnął historyczny rekord w przypadku tej spółki - niemal 90 pkt. Poza tym kurs znalazł się 87 proc. powyżej średniej kroczącej z 200 sesji. To poziom bardzo bliski rekordowemu odchyleniu z końca stycznia (wówczas wyniosło prawie 89 proc.).

Wczorajsze bardzo nerwowe zachowanie notowań KGHM jest w tej sytuacji pierwszym poważnym ostrzeżeniem. Mimo że w porównaniu z piątkowym zamknięciem miedziowy koncern kosztuje 4,4 proc. więcej, to w trakcie sesji potaniał aż o 4,5 proc. względem dziennego maksimum (111 zł). Gdyby nie mniejsze niż na poprzednich sesjach obroty, można by spekulować, czy przypadkiem wczoraj nie mieliśmy do czynienia z dniem odwrotu w przypadku KGHM. Dzisiaj może się w tej kwestii wiele rozstrzygnąć. Trzeba liczyć się z tym, że ewentualna ucieczka kupujących może być bardzo gwałtowna.

Bez względu na to, czy notowania KGHM załamią się na najbliższych sesjach, czy czeka nas jeszcze kontynuacja euforycznej zwyżki, to już teraz warto się zastanowić, co stanie się z koniunkturą na całym rynku. Jest raczej wątpliwe, by np. banki czy inne spółki zdołały obronić WIG20 przed głębszą korektą. Będzie to raczej okazja do tego, by rynek przypomniał sobie o zagrożeniach takich jak wspomniany na początku skokowy wzrost rentowności amerykańskich obligacji.