Ministerstwo Finansów przygotowało kolejny już projekt podatku ekologicznego od aut, płaconego przy rejestracji pojazdu. Zastąpić ma obowiązującą, a nieskuteczną akcyzę. Choć jej stawka rośnie wraz z wiekiem pojazdu (od 3,1 do 65 proc. wartości), nie zablokowało to masowego napływu starych, używanych pojazdów.
Powtarzamy lekcję
W maju 2005 r. Sejm odrzucił pierwszy projekt ustawy. Zakładano w nim, że podatek zależeć będzie nie od ceny, ale od iloczynu pojemności skokowej silnika i normy spalania spalin. Nowy projekt bazuje na podobnym założeniu. Przewiduje jednak większe obciążenia aut o gorszej normie spalania (np. Euro 1). Więcej zapłacą także właściciele pojazdów z dużymi silnikami (taksa zależy od kwadratu pojemności skokowej). MF proponuje za to zniżki podatku od samochodów zarejestrowanych wcześniej za granicą.
Po co te zmiany? - Staraliśmy się tak dobrać parametry, aby wysokość podatku ekologicznego była zawsze niższa lub najwyżej równa kwocie podatku akcyzowego, płaconego dzisiaj - przyznaje wiceminister finansów Mirosław Barszcz. Z nowej propozycji cieszą się oficjalni importerzy. - Nareszcie podatek nie będzie uzależniony od uznaniowej bądź co bądź ceny samochodu. Dla nas to szansa na zwiększenie sprzedaży - mówi Jakub Faryś, dyrektor Związku Motoryzacyjnego SOIS.
Import aut