Wczorajsze bardzo dobre dane o dynamice produkcji przemysłowej potwierdzają, że zwyżka cen akcji ma solidne fundamenty gospodarcze. Roczny wzrost produkcji w marcu wyniósł 16,4 proc. Oczywiście, opublikowane właśnie dane dotyczą przeszłości i zostały już wcześniej w znacznym stopniu zdyskontowane przez rynek. Dobra kondycja gospodarki to oczywiście czynnik sprzyjający koniunkturze na GPW, ale porównanie zwyżki WIG20 z indeksami zagranicznymi przekonuje, jak wiele zależy od sytuacji na światowych rynkach akcji. W ostatnich dwóch miesiącach WIG20 jest szczególnie silnie skorelowany z węgierskim BUX-em. Wykres siły relatywnej od początku lutego ma płaski kształt. Wcześniej - między wrześniem ub.r. a styczniem - nasz indeks zdecydowanie wyprzedzał swojego węgierskiego odpowiednika.
Ostatnie tygodnie przyniosły trend boczny także na wykresie siły relatywnej WIG20 względem brazylijskiej Bovespy, będącej jednym z ważniejszym indeksów rynków wschodzących. Co ciekawe, w przeciwieństwie do BUX-a, w poprzednich kilku miesiącach Bovespa rosła szybciej niż WIG20. Silne powiązanie naszego indeksu blue chips ze wskaźnikami z rynków wschodzących jest dość istotne w kontekście rosnącej rentowności amerykańskich obligacji. Przeczy ono tezie, że nasz rynek jest bardziej odporny na rosnącą rentowność dzięki zwyżce notowań miedzi i KGHM.
Zależność od innych rynków wschodzących pozostaje w ostatnich tygodniach znacznie silniejsza niż od giełd na rynkach rozwiniętych. WIG20 zachowuje się szczególnie mocno względem amerykańskiego S&P 500. Wykres siły relatywnej obu indeksów pokonał styczniowe maksimum, osiągając poziom najwyższy w tym roku. Mniej jednoznaczna jest sytuacja w przypadku porównania z niemieckim DAX-em. Tutaj wykres siły relatywnej nie zdołał powrócić do tegorocznego szczytu. Oznacza to tyle, że maksimum to może stać się kluczowym oporem, który zadecyduje o relatywnej kondycji naszego rynku. Odbicie od tej bariery niekoniecznie wywoła przecenę, ale może osłabić zwyżkę WIG20.