O takiej możliwości przypomniało w tym tygodniu srebro. Rynek ten przeżywa okres dynamicznego wzrostu. W ostatnich tygodniach niemal każda sesja kończyła się zwyżką cen. Analitycy prześcigają się w określaniu nowych poziomów możliwego zakończenia tego ruchu. Ceny są obecnie na poziomach, które jeszcze parę miesięcy temu uważano za niemożliwe do osiągnięcia. Dobra passa na srebrze pomaga także naszym notowaniom za pośrednictwem papierów KGHM. Srebro idzie w górę równolegle z innymi surowcami, ale czyni to najbardziej efektownie. W czwartek cena jednak spadła, i to prawie o 14 proc.! Ta zniżka wprowadziła nieco zamieszania wśród inwestorów, ale ci szybko się otrząsnęli. W piątek ponownie ceny wzrosły, odrabiając połowę wspomnianego dynamicznego spadku.
Co spowodowało taką przecenę? Z jednej strony panujące na rynku nastroje wyczekujące na korektę, a z drugiej ustawione niżej zlecenia stop, zamykające długie pozycje. Miała miejsce pierwsza większa fala realizacji zysków. Nie oznacza ona jeszcze końca hossy na tym rynku i pewnie wkrótce pojawią się tam kolejne rekordy. Wydarzenia z czwartku powinny być dla nas nauczką, bo prawdopodobnie podobna sytuacja wkrótce czeka większość rynków surowcowych - a zatem i nasz rynek akcji tak mocno z nimi skorelowany.
Można sobie zadać pytanie, czy faktycznie czeka nas wkrótce spadek cen surowców? Jest to w tej chwili dla nas najpoważniejszy czynnik ryzyka. Patrząc na wykresy cen miedzi czy srebra, można dojść do wniosku, że ceny mogą tylko rosnąć. Taki stan rzeczy nie może trwać wiecznie. Prędzej czy później, dojdzie do spadku, a będzie on nie mniej dynamiczny niż poprzedzający go wzrost. Nawet nie będę się starał zgadywać, czy nastąpi on już w tym tygodniu, czy może w którymś kolejnym. Przy takim poziomie emocji wszystko jest możliwe.
Motyw "nietrafionego
hedgingu"
Nastroje są cały czas optymistyczne, co pokazują choćby ostatnie zapowiedzi zarządu KGHM. Tenże zarząd podniósł w piątek proponowany poziom dywidendy z zysku za 2005 rok z 3,50 zł do 5,50 zł na akcję. Zapowiedziano również weryfikację prognozy wyników finansowych na 2006 rok. Można odnieść wrażenie, że emocje zaczynają brać górę nad rozsądkiem. Takie wnioski są tym bardziej zasadne, gdy przeanalizujemy wypowiedzi prezesa lubińskiego kombinatu, odnoszące się do aktualnie prowadzonej polityki zabezpieczania kursowego. Jego zdaniem, decyzje dotyczące hedgingu części produkcji podjęte przez jego poprzedników w "znacznym stopniu będą wpływały na wynik bieżącego roku". "Przy obecnym poziomie cen miedzi szacujemy, że decyzje poprzedniego zarządu dotyczące poziomu zabezpieczenia 1/3 produkcji Polskiej Miedzi będą kosztować firmę 2 mld zł. To znaczy, że o tyle mniej zarobi ona w wyniku nietrafionego hedgingu. Według wyceny, którą wykonaliśmy w styczniu, wynik całego 2006 roku byłby wyższy, bez zabezpieczania transakcji, o około 1,4 mld zł, a teraz gdy ceny kruszcu jeszcze skoczyły do góry, szacunki te zrewidowaliśmy i na dzień dzisiejszy "straty" z tytułu hedgingu to 2 mld zł" - uważa szef KGHM.