Reklama

Moskwa przyciąga inwestorów

Akcje spółek z Rosji pozwalają zarobić dwa razy więcej niż polskich. Mimo to Polacy je omijają

Publikacja: 08.05.2006 14:03

Moskiewski indeks RTS wzrósł w tym roku już o 55 proc. Rekordzistą jest koncern energetyczny JES, którego akcje zyskały prawie 90 proc. Tylko pięć spółek wchodzących w skład RTS jest na minusie. Niewykluczona jest więc powtórka z zeszłego roku, kiedy wskaźnik zyskał aż 86 proc.

Zachęceni takimi rezultatami zagraniczni inwestorzy coraz częściej sięgają po akcje rosyjskich firm. - Zaciekawienie naszym rynkiem napawa optymizmem - mówi analityk moskiewskiego MDM Banku Jewgienij Władimirowicz Wołkow.

W tym roku zostały zniesione ograniczenia dotyczące maksymalnego zaangażowania kapitału zagranicznego w rosyjskich spółkach. - To bardzo dobra wiadomość dla międzynarodowych inwestorów, którzy z pewnością poświęcą jeszcze więcej uwagi naszej giełdzie - uważa Igor Paliszczuk z działu analiz moskiewskiego parkietu.

Polacy poza trendem

Mimo to w Polsce niewielu inwestorów próbuje sił w inwestycjach w rosyjskie akcje. - Zainteresowanie tamtejszą giełdą jest małe. Polskie fundusze inwestycyjne na ogół nie lokują pieniędzy w Moskwie - twierdzi Anna Pałka z firmy Analizy Online, monitorującej rynek funduszy.

Reklama
Reklama

Obecnie tylko TFI PZU kupuje akcje rosyjskich przedsiębiorstw. - Przynajmniej piątą część środków lokujemy na dynamicznej moskiewskiej giełdzie - mówi Jacek Osowski, zarządzający funduszem FIO Akcji Nowa Europa.

Można jednak oczekiwać, że już w niedalekiej przyszłości podmiotów przybędzie. - Zainteresowanie spółkami tworzącymi indeks RTS rośnie na tyle szybko, że wkrótce możemy spodziewać się wejścia kilku funduszy na tamten rynek - uważa Jacek Szczepański z DI BRE Banku.

Są możliwości...

Jednym ze sposobów czerpania profitów z dynamicznego rozwoju rosyjskiego rynku kapitałowego są inwestycje w fundusze zarządzane przez zagraniczne instytucje. W Polsce dostępne są m.in. jednostki funduszy Merrill Lynch i Templeton. Do 55 proc. portfela lokują właśnie na moskiewskim parkiecie. I bardzo dobrze na tym wychodzą. - Tym, którzy kupili ich jednostki uczestnictwa, przysporzyły one w ubiegłym roku zdecydowanie większych zysków, niż ich polskie odpowiedniki lokujące środki tylko w Europie Środkowej - wyjaśnia Aleksander Jawień, prezes Investment Fund Market.

Inną możliwością są inwestycje za pośrednictwem polskich biur maklerskich w kwity depozytowe (ADR-y i GDR-y) rosyjskich spółek, notowane na giełdach w Europie i USA.

... i ryzyko

Reklama
Reklama

Medal ma jednak dwie strony, bo szansa na wyższy zysk jest okupiona sporym ryzykiem. RTS, który w piątek osiągnął nowe historyczne maksimum 1749,5 pkt, dużą dynamikę zawdzięcza głównie spółkom z sektora naftowego. Ich kondycja jest w znacznym stopniu uzależniona od światowych cen ropy i gazu. - Na razie rosyjski rynek charakteryzuje się wysoką płynnością napędzaną przez rosnące zainteresowanie inwestorów. Jeżeli dojdzie do zniżki cen surowców, mogą się oni wycofać, co odbije się niekorzystnie na moskiewskim parkiecie - uważa Roger Monson, specjalista ds. rynków wschodzących z londyńskiego CA IB.

Obecnie źle na rynek wpływają dążenia moskiewskich władz do kontrolowania największych krajowych spółek. - W długim terminie warto zainteresować się przedsiębiorstwami spoza sektora energetycznego, które charakteryzują się mniejszym ryzykiem. Ostatnio w Moskwie rośnie liczba ofert akcji spółek branży konsumenckiej. - dodaje Monson. Alternatywą są też firmy metalurgiczne i banki.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama