Kurs miedzi na Londyńskiej Giełdzie Metali znowu wyznaczył rekord. W transakcjach trzymiesięcznych za tonę surowca płacono nawet 8,6 tys. dolarów. Powodem kolejnej zwyżki okazały się strajki i związane z tym decyzje Grupo Mexico w sprawie zamknięcia kopalni miedzi w Meksyku oraz eksplozja i protesty w kopalniach chilijskiego Codelco. Ponadto cały czas aktywne są fundusze inwestycyjne, które oczekują dalszego wzrostu cen (nawet do 10,5 tys. dolarów).
Podobnie myślą zapewne inwestorzy intensywnie handlujący akcjami KGHM. Kurs po 4,7-proc. wzroście, przy bardzo dużych obrotach, wyniósł na zamknięciu 135 zł. Maksymilian Bylicki, wiceprezes firmy, zapowiedział ewentualną podwyżkę prognozy zysku na ten rok (planowane jest 3,5 mld zł) o około 200 mln zł w rezultacie otrzymania wyższej dywidendy od Polkomtela.
Rynek nie przejmuje się nowymi roszczeniami pracowniczymi. Wczoraj w tej sprawie odbyło się spotkanie zarządu KGHM ze związkami zawodowymi. - Zgłosiliśmy cztery grupy postulatów. Poza deklaracjami zarząd nic konkretnego jednak nie powiedział - zauważył Ryszard Zbrzyzny, szef Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego i poseł SLD. Związek domaga się 90 mln zł premii za wyniki pierwszego kwartału, wynagrodzenia za pracę w nadgodzinach w dni świąteczne, dokapitalizowania spółek zależnych KGHM (zwłaszcza PeBeKa, Pol-Miedź Trans i Energetyki) oraz przeznaczenia na fundusz socjalny 100 mln zł (zwrotne pożyczki dla pracowników na zakup działek i domów). - Do 5 czerwca czekamy na konkretne i ostateczne propozycje. Po tym terminie rozpoczniemy spór zbiorowy - zagroził R. Zbrzyzny.