Wielka przemiana. W ubiegłym roku akcje największego na świecie producenta samochodów należały do najgorszych w indeksie Dow Jones Industrial Average, a obecnie awansowały do ścisłej czołówki.
Co się stało w firmie, która parę razy znajdowała się na krawędzi bankructwa, że inwestorzy giełdowi zainteresowali się jej akcjami?
Przede wszystkim liczą, że General Motors zacznie poprawiać wyniki finansowe. Zmniejszyło się też ryzyko strajku w Delphi firmie, która jest głównym dostawcą części dla motoryzacyjnego koncernu.
Rick Wagoner, dyrektor generalny General Motors, powiedział, że program restrukturyzacji przynosi już rezultaty. Wtórują mu analitycy. Brett Hoselton, analityk z KeyBanc Capital Markets, napisał w raporcie, że w tym roku i następnym spodziewa się poprawy wyników po wprowadzeniu na rynek nowych modeli aut sportowo-użytkowych (SUV) i dostawczych. W piątek akcje General Motors drożały szósty dzień z rzędu. Key Banc Capital Markets podniosła rekomendację dla tych walorów do "kupuj", natomiast bank inwestycyjny Goldman Sachs ostrzegł "grających na krótko" (sprzedają pożyczone walory, licząc, iż oddadzą je, kiedy kurs spadnie), że mogą się przeliczyć w swoich kalkulacjach i stracić na inwestycji.
Wiceprezes GM Bob Lutz powiedział, że część winy za wcześniejszy spadek notowań spółki ponoszą właśnie tacy inwestorzy. W krótką sprzedaż, według ostatnich danych, zaangażowanych było 17 proc. akcji GM, znajdujących się w obrocie giełdowym. To jeden z najwyższych wskaźników dla spółek z indeksu Dow Jones.