Reklama

Notowania Budimeksu na libijskim dopalaczu

Wygrany przetarg na realizację prestiżowej inwestycji w Warszawie oraz nadzwyczajne zyski po odzyskaniu pieniędzy z Libii - to główne czynniki, które w piątek ciągnęły do góry notowania Budimeksu

Publikacja: 20.05.2006 06:28

Kurs Budimeksu, stojącego na czele największej grupy budowlanej w Polsce, poszybował w piątek o 8 proc. Akcje wyceniono na zamknięciu po 58 zł, najwyżej w historii. W czasie sesji zwyżka sięgała nawet 17,9 proc.

Prestiżowa realizacja

Jedną z przyczyn gwałtownego wzrostu zainteresowania papierami Budimeksu było najprawdopodobniej rozstrzygnięcie przetargu na odbudowę Pałacu Saskiego w Warszawie. Władze stolicy ogłosiły, że starania o realizację tej prestiżowej inwestycji wygrał Budimex Dromex, spółka w 100 proc. zależna od giełdowej firmy. Zaproponował najniższą cenę spośród trzech oferentów, którzy znaleźli się w decydującym etapie przetargu. A cena była w tym momencie kluczowym czynnikiem. Oferta Budimeksu Dromeksu opiewała na 201,3 mln zł brutto. Przegrani: Warbud i Strabag byli gotowi wybudować pałac za odpowiednio 205 mln zł oraz ponad 213,4 mln zł.

Przedstawiciele Budimeksu nie kryją zadowolenia, aczkolwiek studzą nieco entuzjazm inwestorów. - Będziemy się w pełni cieszyć, gdy podpiszemy umowę na wykonawstwo. Mamy nadziejź, że nastąpi to w ciągu czterech tygodni, o ile oczywiście przetarg nie zostanie oprotestowany - mówi Krzysztof Kozioł, rzecznik Budimeksu.

Inwestycja na trzy lata

Reklama
Reklama

Zgodnie z przedstawioną ofertą, kontrakt będzie realizowany przez 36 miesięcy. Jak informuje K. Kozioł, jest to zlecenie typu "design & build" (zaprojektuj i wybuduj). Szacuje, że w ciągu roku będzie gotowy projekt pałacu (wcześniej trzeba przeprowadzić m.in. prace archeologiczne), a dwa kolejne lata zajmie jego realizacja. Pracownia Architektoniczna.

Mimo że nie tylko prestiż, ale i wartość kontraktu na odbudowę Pałacu Saskiego jest niemała, wpływy z umowy będą rozłożone w czasie i nie spowodują istotnego wzrostu przychodów i zysków grupy (dla porównania: skonsolidowana sprzedaż Budimeksu przekroczyła w ubiegłym roku 2,7 mld zł, a tylko w I kwartale tego roku przychody przekroczyły 480 mln zł).

"Zapomniane" pieniądze

z Libii

Niewykluczone że większy wpływ na piątkowy wzrost notowań Budimeksu miał komunikat samej spółki, a nie nagłośnione w mediach rozstrzygnięcie przetargu na realizację Pałacu Saskiego. Raport dotyczy bowiem zdarzenia, które będzie mieć bezpośredni pozytywny wpływ na wyniki grupy. Chodzi o porozumienie podpisane w Trypolisie przez Polskę i Wielką Arabską Dżamahiriję Ludowo-Socjalistyczną w sprawie ostatecznego rozliczenia wzajemnych zobowiązań finansowych. Dotyczy m.in. niezapłaconych należności libijskich warszawskiej grupy. Budimex otrzyma na swoje konto ponad 3,04 mln USD, a Budimex Dromex - blisko 2,83 mln USD (łącznie jest to równowartość około 18 mln zł).

Należności te powstały w latach 70. i 80. i były praktycznie nieodzyskiwalne po nałożeniu embarga na Libię przez Stany Zjednoczone. Zostały więc "spisane na straty" jeszcze odpowiednio przed wejściem Budimeksu na giełdę oraz przed wchłonięciem Dromeksu. - Powyższe kwoty poprawią wynik działalności operacyjnej grupy - wskazuje K. Kozioł.

Reklama
Reklama

Komentarz

Kontrakt na odbudowę Pałacu Saskiego jest niewątpliwie jednym z tych, o które firmy budowlane starają się nie tylko ze względu na konieczność zapełniania portfela zamówień i możliwość zarobienia paru groszy. Tego typu zlecenia to również "wizytówka", czyli dodatkowe referencje i - przede wszystkim - prestiż oraz darmowa reklama (wszak o takich przedsięwzięciach głośno w mediach).

Nierzadko jednak starania o podobne kontrakty źle się kończyły - pod względem ekonomicznym - dla zwycięzców. Firmy, aby zdobyć prestiżowe zlecenie, często proponują niską cenę (bo to ona najczęściej decyduje o wyborze oferty), dużo niższą od budżetu inwestora, nie pokrywającą nawet kosztów inwestycji. Dobrym przykładem może być zlecenie na budowę Terminalu II na warszawskim Okęciu. Zdobyło je konsorcjum Ferrovialu i Budimeksu. Przegrani nieraz podkreślali, że nie da się go wybudować za cenę zaproponowaną przez zwycięzcę (prawie 200 mln USD). Mieli rację, czego potwieTym razem jednak historia nie musi się powtórzyć. Miasto było gotowe wyłożyć na inwestycję nieco ponad 160 mln zł. Czyli budżet okazał się zbyt mały. To dobry sygnał. Nikt nie chciał wybudować Pałacu Saskiego za taka cenę, więc znaleziono dodatkowe 40 mln zł. I ta kwota może być sygnałem, że zwycięzca "mniej prestiżowo" policzył wartość inwestycji i uda mu się na niej zarobić więcej.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama