Nowojorski sąd po raz kolejny przedłużył nałożony na Jukos zakaz sprzedaży akcji rafinerii Możejki. Tym razem do 25 maja. Kilka dni wcześniej rosyjski koncern dostał, ważną do 26 maja, ofertę zakupu papierów litewskiej spółki. Jeżeli w najbliższy czwartek amerykańscy sędziowie zgodzą się na sprzedaż większościowego pakietu akcji Możejek, na zawarcie transakcji Jukos będzie miał dokładnie 24 godziny.
Przypomnijmy, że wspomniana propozycja, której autora władze rosyjskiego koncernu nie zdradzają, opiewa na kwotę przewyższającą 1,425 mld USD. Dla Jukosu, który jest wciąż po uszy zadłużony wobec rosyjskiego fiskusa, taka gotówkowa oferta może być bardzo ważna. Jednak dotychczasowe działania władz koncernu, które miały na celu sprzedaż 53,7-proc. pakietu akcji Możejek, spełzły na niczym. Wyznaczony przez moskiewski sąd, prokremlowski, tymczasowy zarządca Jukosu, Eduard Rebgun, występując do nowojorskiego sądu o "zamrażanie" aktywów koncernu, skutecznie blokował ich ewentualną sprzedaż. Podobnie było w ostatni piątek, kiedy zarząd Jukosu poprosił sędziów o uwolnienie akcji Możejek. Decyzja nie była po jego myśli, ale tym razem blokada potrwa tylko do najbliższego czwartku. Szanse na rychłą sprzedaż Możejek zwiększa także to, że - jak podała agencja Interfax - Eduard Rebgun gotów były zaakceptować tę transakcję. Stawia jednak warunek, że uzyskane fundusze będą zamrożone.
Na zmianie właściciela Możejek zależy również rządowi Litwy. Dlatego też wczoraj tamtejszy minister gospodarki Kestutis Daukszys udał się z wizytą do Moskwy. W rosyjskiej stolicy - jak pisze wileński dziennik "Lietuvos Rytas" - miał się spotkać z wicepremierem Dmitrijem Medwiediewem, który jest również członkiem zarządu "Gazpromu". Z nim właśnie litewski minister miałby rozmawiać na temat dostaw surowca do rafinerii. Dokładniej zaś ma chodzić o to, żeby w razie sprzedaży Możejek Orlenowi, Moskwa nie zablokowała przesyłu ropy do litewskiej spółki. Jak pisze "Lietuvos Rytas" takie posumięcie ze strony rosyjskich władz wydaje się coraz bardziej prawdopodobne. Gdyby negocjacje K. Daukszys okazały się owocne, znacznie zbliżyłoby to płocki koncern do przejęcia Możejek.
Na korzyść Orlenu przemawia również to, że w ubiegłym tygodniu na sprzedanie mu rafinerii w Możejkach miał się zgodzić litewski premier Algirdas Brazauskas, który dotychczas nie chciał nawet słyszeć o tym inwestorze. Rząd w Wilnie ma 40,66 proc. akcji spółki i zamierza przynajmniej część tego pakietu sprzedać firmie, która kupi papiery Możejek od Jukosu. Oprócz Orlenu o przejęcie litewskiej rafinerii walczy kazachski koncern KazMunajGaz.